Najwazniejsze to żyć w zgodzie z sobą!

„Mój Boże, jakie wszystko jest dzisiaj dziwne. A wczoraj jeszcze żyło się zupełnie normalnie. Czy aby nocą nie zmieniono mnie w kogoś innego? Bo, prawdę mówiąc, czuję się jakoś inaczej. Ale jeśli nie jestem sobą, to w takim razie kim jestem? „
Lewis Carroll – Alicja w Krainie Czarów

Teraz popalam trochę o byciu sobą. Jest to w ostatnich latach bardzo popularny styl życia, którego, o zgrozo, musimy się uczyć od podstaw. Generalnie chodzi o to, aby wyrażać bez obaw swoje wnętrze, bez przejmowania się opinią innych. Bycie sobą podobno jest uczuciem komfortowym, ba! luksusowym nawet. Jest miluśko jak w najmiększym kaszmirku. Nic nie swędzi i nic nie uwiera. Podobno, ale…

Pół biedy jeśli jesteś miłującą pokój obywatelką, grzecznie sortującą śmieci i Twoje prawdziwe ja do szczęścia potrzebuje tylko grama odwagi, aby zafarbować włosy na dziki róż, bądź zgolić je do zera. Potem tylko będziesz musiała, z oświeconym uśmiechem na ustach i zrozumieniem dla istot niższych, obserwować jak próbują one w delikatny sposób zawoalować obelgę w komplement, mówiąc Ci jak fantastycznie wyglądasz i, że ten róż pięknie podkreśla twój kolor oczu, bądź, że polerka na łysej czaszce ujmuje ci kilogramów (wizualnie, ma się rozumieć). No i oczywiście, jeśli masz nastolatka w domu, to należy liczyć się z tym, że gnojek będzie udawać, iż cię absolutnie nie zna i zacznie wysiadać ze szkolnego autobusu na innym przystanku. Ale to naprawdę niska cena za komfort bycia sobą.

Cała bieda zaczyna się jeśli nie jesteś miłującą pokój istotą, a na przykład socjopatką niepotrafiącą naturalnie żyć wśród ludzi. Twoje życie do tej pory to misterna gra pozorów. Jesteś oficjalnie kochającą matką, oddaną żoną, pomocną sąsiadką. Udzielasz się w szkole dziecka, chodzisz regularnie do kościoła. Teściowa cię kocha, koleżanki zazzdroszczą, szef zginął by bez ciebie. Wszystko cacy. Ale…

Odwżąc dziecię do szkoły zawsze fantazjujesz, że torturujesz którąś z tych wyfiokowanych blond, soccer mamusiek.

Na drogach szybkiego ruchu za każdym razem masz wszystkie objawy furii drogowej i bardzo chętnie pomogłabyś kilku kierowcom zjechać do rowu.

W kolejce w supermarkecie zastanawiasz się kogo zneutralizować pierwszego, babę z kopertą pełną kuponów, płacącą bilonem, czy spowolnioną ruchowo kasjerkę?

W kościele nie możesz wytrzymać do końca kazania, składajc mentalnie księdza na ołtarzu w ofierze, a co drugą paniusię siedzącą w ławeczkach z radością utopiłabyś w wodzie święconej.

Mąż cieszy się dobrym zdrowiem tylko ze względu na to, że ktoś pracować musi, bo, nie oszukujmy się, ty zarabiasz tylko „na waciki”. A teściowa, to aż się czasami prosi, i ma szczęście, że Wigilia wypada tylko raz do roku.

Tylko dzieci są pod ochroną, bo matka niedźwiedzica z ciebie, co oznacza potencjalne niebezpieczeństwo dla wszystkich nauczycieli, kolegów z klasy oraz ich rodziców.

No i co wtedy? Do komfortowego bycia sobą potrzeba tylko strzelby, pudełka amunicji oraz wzmocnionego zderzaka. Biada temu kto wejdzie ci w drogę! Ale cóż! Takie czasy! Najwazniejsze to żyć w zgodzie z sobą!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s