Matka Doskonała

Odprowadzanie dzieci na przystanki autobusowe stało się zdecydowanie zbyt niebezpiecznym zajęciem. Dzisiaj bowiem ponownie natknęłam się na matkę doskonałą.

Taka mama lekcji ze swoimi dziećmi odrabiać nie musi bo owe dzieci są zdolne niesłychanie. Są również grzeczne, ułożone, mówią „proszę” i „dziękuję”, nie mają wad wzroku czy postawy i absolutnie się nie brudzą!

Odkładają pranie do szafy, z własnej woli myją zęby, nie mają w swoich pokojach bałaganów, odnoszą talerze po posiłkach, odkurzają dywany, obierają ziemniaki. Do tego z uśmiechem zjadają brokułki i brukselki, nie żądają kieszonkowego i z przyjemnością noszą ciuchy po starszym bracie.

Ja pierdzielę! Wreszcie dotarło do mnie, że muszę z dzieciakami na terapię lecieć! Może nie jest jeszcze za późno i da się je jakoś uratować!? Bo ja to zupełnie się na matkę nie nadaję!!!

Moje dzieci odrabiają lekcje same ale nie dlatego, że są zdolne niesłychanie, tylko, że mi się już nie chce do ich zeszytów zagladać. Wszelkie próby mojej pomocy kończyły się włoską awanturą bo jak ja mam na angielski przełożyć metody, którymi mnie matematyki sto lat temu w szkole uczyli i w dodatku z marnymi efektami? Więc teraz, w razie potrzeby, dzwonię po Olę, która spokojnie moim dzieciom tłumaczy czego ich mama nie kapuje.

Moje dzieci się brudzą. Czasem myślę, że mi na złość. A nawet jak się nie brudzą to wszystko oddają do prania bo łatwiej do kosza wrzucić niż odlłożyć na półkę. Ale ponieważ na takie numery nie daję się już nabrać i oddaję co czyste z powrotem, to mamy takie sztuki garderoby, którym jeszcze nie dane było do szafy dotrzeć.

Aby nie czuć się fatalnie w obecności moich ubrudzonych i podśmierdujących dzieci (ludzie! zapach skarpetek nastolatka to oddzielny temat na pracę doktorską) ukułam teorię, iż im dziecię brudniejsze tym szczęśliwsze i takiej wersji będę się trzymać.

Czasem myślę, że jak wampiry reagują na czosnek, tak moje dzieci na pastę do zębów. Aby tak z własnej, nieprzymuszonej woli? Rano i wieczorem? Przez kilka minut kły szorować? Eeee… Komu by się chciało?

Brokułki i inne warzywka tylko na siłę, pod karą lania, wygnania i wiecznego szlabanu.

Tak więc wymyśliłam, że mogłabym pozabierać wszystkie deseczki, patyczki, pistolety klejowe, ścinki tkanin i kolorowych papierów, nożyczki, śrubokręciki i młotki, farby, pędzle i inne narzędzia szatana, których moje dzieci używają przy tworzeniu jakichś zwariowanych projektów typu stadnina na całej podłodze.

Mogłabym obiad podać na jednorazówkach, żeby znów nie było problemu z odnalezieniem zmywarki. Wykrochmalić ciuchy na taki sztorc, że na milimetr się żadne nie ruszy. Wygonić kota, psa, królika i co tam jeszcze mamy na najdalszy koniec podwórka, aby alergiczne dzieci mogły nas odwiedzić.

I wtedy zaprosić matkę doskonałą na wieczorną kawkę przy świecach. Tak, żeby nie przyuwżyła MOJEJ poplamionej farbami koszulki, MOICH porozciąganych spodni od dresu, MOICH porozwalanych wszędzie książek, gazet, ołówków, notatek, krzyżówek, rysunków i rachunków.

Aby kurz w blasku świec miał szansę wygladać romantycynie i mistycznie. Mogłabym zapalić indyjskie kadzidełka aby czuć było spiritualizm a nie schowaną przez psa kość, której nikt jeszcze nie namierzył. (Próbuję psicę przegłodzić w nadziei, że siegnie po swoje zapasy, ale wychowywanie psa też mi nie wychodzi!!!)

Tyle, że nie mam sumienia kobiety wystawiać na takie niebezpieczeństwo skoro nawet moje dzieci zgodnie twierdzą, że jestem matką doskonale zwariowaną i nie widzą szansy na moją poprawę.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Matka Doskonała

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s