Au Naturel

Postaniwiłam żyć organicznie. Zaszaleć na całej linii i być „au naturel”. Zlikwidowałam prawie wszystkie aplikacje w telefonie. Nie mam już Facebooka, jego messangera, Instagrama, Pintresta, Skypa, Amazona, „puszczaczy” muzyki i filmów, Pou, którego trzeba karmić, podcierać i zabawiać grą w piłeczkę. Nie mam nawet „sklepu”, przez który mogłabym sobie to wszystko zainstalować z powrotem, bo tenże sklep też wykasowałam.

Zostawiłam sobie tylko aplikację śledzącą mój cykl miesiączkowy. Nie dlatego, że jako dziewczyna (przynajmniej w teorii) nie znam dnia ani godziny, kiedy mi się przygoda z atrakcyjnym Kazimierzem wieczorową porą zdarzy, ale dlatego, że jako zmagająca się z postępującą demencją kobieta, nie znam dnia ani godziny, kiedy ciotka przyjedzie.

Zostawiłam również Google Maps, bo jeszcze nie dojrzałam do całkowitego życia na krawędzi, aczkolwiek, nie wiadomo dokąd mnie mój organiczny styl życia doprowadzi…

Pragnęłabym pozbyć się mojego telefonu całkowicie. Zakleić mu głośniczek srebrną taśmą, rozczłonkować go i  zakopać w ogródku. Kwiatki powinny na nim pięknie kwitnąć, bo pewnie jakieś pole elektromagetyczne będzie się z niego wydzielało latami…

Dni upływałyby mi w spokoju, niezakłócane nieskończonym ciągiem wiadomości różnej maści i treści. („Mleko się skończyło.”,  „Czy mogę iść po szkole do koleżanki?”, „Wassup?”,  „Mamo, zapomniałem plecaka.”, „Spóźnię się.” „Zgadnij kogo spotkałam!?” … No i nieśmiertelne: „Co robisz?”) Złe wiadomości musiałyby na mnie poczekać. Osoby „odpuszczone” z mojego życia, przepadłyby w niebycie.

Nie mam również telewizji. Nie spędzam wieczorów na uprawianiu sportu narodowego jakim jest skakanie po kanałach. Wielogodzinne oglądanie filmów w kilkuminutowych sekwencjach przerywanych ciągłymi reklamami mam już za sobą. Za mną również 24 godzinne relacje na żywo ze śnieżycy, która nie przyszła, czy huraganu w takim miejscu globu, do którego moja wiedza geograficzna nie dosięga.

Nadal zdarza mi się przesiadywanie na kanapie do nocy i oglądanie seriali, ale ja je wybieram!  I ludzie kochani! Australijczycy, Brytyjczycy i Skandynawowie mają rewelacyjne seriale! Zaliczyłam nawet jeden belgijski! Dzięki Bogini za streaming, bo jeszcze nie tak dawno Verizon wiecznie mnie federalnym więzieniem straszył i zawieszał mi serwis. (Miałam nawet plan wszystko zwalić na małoletniego, bo miał większe szanse na wyrok w zawiasach lub przedwczesne wyjście.)

W ramach mojego organicznego podejścia do życia odmówiłam również nakładania czegokolwiek na pazury. Bardzo mi się podobają zadbane paznokcie, ale wydaje mi się, że sprawy zaszły za daleko. Tipsy, żele, akryle. Rany Julek, ani się tym podrapać, ani tyłka podetrzeć! Więc nie, ja dziękuję. Jak tak dalej pójdzie otworzę firmę drapiącą ludzi (naturalnymi) paznokciami po plecach. Sukces gwarantowany.

Próbuję również posiwieć się naturalnie, ale tu nie odnotowuję niestety większych sukcesów. Większość osób uważa, że mi się kompletnie we łbie poprzewracało, iż godzę się być siwą w takim wieku. To taki komplement  z obelgą, dwa w jednym, „Wash and Go”; młoda jeszcze jesteś, a już zdziadziałaś. Ale nie ma wielu opcji dla siwiejących brunetek! Kto ma czas, pieniądze i ochotę na latanie po salonach co trzy tygodnie?! No, ochoty to ja na pewno z siebie nie wykrzeszę. Opór społeczny wobec mojego włosianego wizażu zaczna powoli naruszać mój organiczny światopogląd i przyznaję, że rozważam pasemka. Ale, ponieważ nie chcę być blondynką to bez walki się nie poddam. W końcu odrosty świadczą, że rozum wciąż walczy.

Po co to wszystko? A czemu nie? Dlaczego głupieć równo ze wszystkimi, kiedy można po swojemu?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s