Moje ciało

Kilka tygodni temu facet, który dostarcza gazety do mojego sklepu, stwierdził, że się zapuściłam. Nie widzieliśmy się przez kilka dobrych miesięcy, w czasie których on najwyraźniej przeżył „time of his life”. Rozwiódł się WRESZCIE z żoną, która zrobiła mu nie lada przysługę wyprowadzając się z dzieckiem na przeciwny koniec kraju, dając mu tym samym nieograniczoną i nieskrępowaną rodzicielskimi obowiązkami wolność. Chłop spędza każdą wolną chwilę na cieszeniu się życiem. Lata na siłownię i dumnie pręży wypracowane mięśnie, rozrywające modniastą koszulkę z krótkim rękawkiem. Stamina i samouwielbienie tak z niego promieniują, że zimowa temperatura nie ma żadnego wpływu na jego garderobiane wybory.

A po drugiej stronie kontuaru ja. Z pociążowymi  kilogramami nadwagi, które uparcie trzymają się mojego tyłka, mimo iż owoc pierwszej ciąży jest już w szkole średniej. Nie tryskam energią i staminą, bo te opuściły mnie na dobre gdzieś na początku milenium. Ja emanuję wiecznym zmęczeniem i niewyspaniem, niczym cząstka radioaktywna, a na widok łóżka rozmarzam się przyjemnie jedynie o objęciach Morfeusza.

Bywam tak powolna w swoich reakcjach, że zajęło mi kawał czasu aby się na chłopa wkurzyć. Moją pierwszą reakcją był stupor, a potem machnięcie ręką na uwagi faceta, który najwyraźniej przechodzi drugą młodość i prawdziwe piękno widzi tylko w tegorocznych maturzystkach.

Ale, dziś pytam: jakim prawem? Nie jesteśmy przyjaciółmi, znajomymi, łączy nas tylko relacja biznesowa. Jakim prawem facet z łapanki uważa, że może wypowiadać się na temat mojego (czy jakiejkolwiek innej kobiety) wyglądu?

Moje ciało przeszło przez trzy ciąże, dwa porody, w tym jedno ponad pięciokilowe dziecko, które rodziło się naturanie. Moje ciało wykarmiło moje dzieci, nie przespało ani jednej pełnej nocy przez pierwszch 14 miesięcy życia każdego z nich. Moje ciało, prosto zza lady, pojechało na porodówkę i  wróciło do ciężkiej, kilkunastogodzinnej pracy, trzy dni  po porodzie.

Moje ciało przeżyło wypadek samochodowy i wielomiesięczną terapię, w czasie której nie reagowało na żadne percosety i oxycodony.

Moje ciało pracuje na kilku etatach w domu i poza nim. Moje ciało reaguje na każdą zmianę pogody wielodniowymi migrenami, co miesiąc traci szklankę krwi i stale próbuje nie zwariować od szalejących hormonów.

Moje ciało nie śpi w nocy, gdy martwi się problemami dzieci, pracą, starzejącymi się rodzicami i czym tam jeszcze. Moje ciało wstaje pierwsze i kładzie się ostatnie. Moje ciało choruje dopiero, kiedy już wszyscy  wrócą do zdrowia. Moje ciało od kilu lat jedzie na rezerwie, starych częściach i niewymienionym oleju.

Gdyby w moim ciele żył mężczyzna, to byłby już w grobie,  po conajmiej dwu zawałach, bajpassach albo wylewie, a tyłek podcierałaby mu kobieta.

20150218_110307

Więc, WARA od mojego ciała! Kobieta to o niebo więcej niż duże cycki i zgrabna dupa. A jak facet o tym nie wie, to jest zwykłym kutasem.

I tym miłym akcentem, żegnam do następnego!

Reklamy

5 myśli w temacie “Moje ciało

  1. Ania piszesz cudownie. Naprawde masz talent. Zgadzam sie ze wszystkim co mowisz ale zawsze jest to ale… Mamy tylko jedno cialo i zdrowie o ktore trzeba dbac wlasnie dlatego ze musimy dbac i martwic sie o cala gromadke ludzi. Co do faceta to przezywa druga mlodosc bo jest zwolniony od obowiazkow. Znam takich i mam blisko siebie. Jestes wspaniala dziewczyna. Pisz czesciej, rewelacja.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jak zawsze wielkie brawa za calosc I za swietny temat!
    Nikt nie ma prawa do tego typu komentarzy. Spotkalam sie i ja z tego typu „prawda”. Najgorsze, ze nie tylko mezczyzni sa zdolni do tego typu oceny.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s