Pokaż mi jak jesz…

Jeśli prawdą jest, że sposób w jaki jemy odzwierciedla nasze podejście do seksu, to ja chyba powinnam przearanżować jadalnię i zmienić menu…

Przede wszystkim, jem tylko kiedy nie mam już innego wyjścia. Do posiłku podchodzę zadaniowo. Ma mnie on nasycić i dobrze by było, żeby w miarę przy tym smakował. Nie jestem zbyt wybredna, ale nie zjem jak mi się, to coś, na talerzu nie podoba, o nie!  Raz na jakiś czas, czuję potrzebę zjedzenia czegoś innego, niż rodzime schabowe i gołąbki. Mam też tak, iż kiedy mój partner od kolacji jest w połowie steka, ja właśnie kończę układać równo swoje fasolki … Nic dziwnego, że kończę jeść ostatnia.

Kiedy byłam w jednym z pierwszych poważnych związków, odżywialiśmy się przede wszystkim kebabami na mieście.  Było dużo dobrych miejsc na kebaba, można je było zjeść w biegu, zawsze smakowały, bo były pełne nowych smaków i polane  niezapomnianą mieszanką pikantnych sosów.

No, ale potem się pobraliśmy i skończyło się wcinanie kebabów. Nauczyłam się robić schabowe, a obiady były do przewidzenia regularne i standardowe. Nic dziwnego, że nie wytrzymałam na takiej kuchni długo!

A! Przed erą kebabią, był czas barów mlecznych. Zazwyczaj na słodko i bez zdrowotnych konseskwencji. Potem jadłam trochę po bufetach, a kiedyś spędziłam trochę czasu przy stole z  mężczyzną, który jadł małymi kęskami i małym widelczykiem. Nie najadłam się przy nim…

Mam koleżankę, która, kiedy je, to porusza wszystkie moje zmysły (a nie po drodze mi z paniami), więc mogę sobie tylko wyobrazić, co faceci przeżywają na jej widok. To taka chodząca reinkarnacja Kaliny Jędrusik. A Kalina, wiadomo… apetyczną Kobietą była. Koleżanka je tak namiętnie, że każdy od razu sam głodnieje, i jak sama przyznaje, myśli o jedzeniu cały czas. Do tego najbardziej smakują jej proste potrawy, najlepiej ziemniaczki z sosem. Takie chłopskie jadło. Krewetek nie ruszy, uważa je za robale.

Mam również koleżankę, która potrafiła wyczarować niesamowite mielone na starej żelaznej patelni. Patelnia stała na fajerkach, pod które trzeba było do ognia dokładać. Takie smażenie na wiejskiej kuchni to wyższa szkoła jazdy. Bez treningu, to albo spalone albo surowe. A koleżanka była mistrzynią, nie dziwi więc, że ona dobrze wiedziała co to seks tantryczny, a ja nie. Ciekawa jestem, czy dalej robią TO godzinami, po tym jak wstawili  sobie kuchenkę gazową…

Moja inna koleżanka miała zwyczaj próbować jedzenia z cudzych talerzy. Już mało kto z nią przy stole siada…  Nie bardzo też wiem, jak dają sobie radę moje znajome, które są większość czasu na dietach, ale wydaje mi się, że to strasznie siły wysysa i nic tylko plackiem leżeć.

Wszystko wskazuje na to, że teoria jest prawdziwa. W związku z tym, powinnam bardzo rozważyć konieczność udania się po poradę do dietetyka. Moje fantazje ostatnio niebezpiecznie kręcą się wyłącznie wokół frytek z serem. O co chodzi???

2245274632_139deacb3c

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s