Dupa

Teodora potrafiła z wielką precyzją określić moment, w którym pierdyknął ją przysłowiowy grom z jasnego nieba i doszło do niej z pełną, bolesną świadomością, że ma przerąbane. Był drugi listopada, kilka minut po jedenastej wieczorem, leżała już w łóżku słodko przysypiając, kiedy grom spowodował, iż gwałtownie usiadła równocześnie  wykrzykując „A to chuj jeden!”. Wspomnianego chuja nie było obok, gdyż oglądał nocne wydanie debaty politycznie rozgadanych ekspertów, niemających najmniejszego pojęcia o rzeczywistości.  Teodora opadając na poduszkę postanowiła na zimno uporządkować skrawki informacji, które najwyraźniej wiedzione jakimś kwantowym prawem skrystalizowły się w grom, który ją wybudził.

Przede wszystkim, galoty. Do tej pory bawełniane, porozciągane, w kolorze wielce wybladłego grafitu, co niektóre z dziurami w strategicznych miejscach, a wszystkie, bez wyjątku, poddające się prawu powszechnego ciążenia, tworzące zwisające wory na tyłku. Galoty, stopniowo, jedna para po drugiej, zastąpione zostały czarnymi gatkami z lykry, z kusymi nogawkami, gładziutko opinającymi pośladki. A! Pośladki, jak szydło z worka wylazły spod tej lykry i okazało się, że nie są już trzęsącą się galaretowatą substancją, a zwartymi mięśniami. Gdyby nie złość, która właśnie panoszyła się ostro po duszy Teodory, musiałaby ona przyznać, że niezłą dupę ma ten chuj. Ale Teodora zajęta była w tym momencie realizacją, że częste wizyty w siłowni nie były spowodowane chęcią dotrzymania kroku  dzieciom, lekcje jogi wyrobieniem elastyczności a dieta zbiciem cholesterolu.

Teodora zdała sobie  sprawę, że gotując przez ostatnie kilka miesięcy wg zasad kuchni makrobiotycznej, nie tylko pomogła wysmuklić ciało, do którego przynależały pośladki, ale dodała mu też masę animuszu i energii.  Stojąc kilka razy dziennie przy kuchni próbowała dostarczyć, przy użyciu wodorostów, warzyw i ryżu, wystarczającej ilości kilokalorii dla fizycznie pracującego osobnika. No i on pięknie chudł i nabierał rześkości a ona, jak na złość, nie.  Teodora była wycieńczona bieganiem po świeże, organiczne warzywka, krojeniem je w kosteczkę, aby szbciej się gotowały na parze, a przede wszystkim kreatywnym wykombinowaniem przynajmiej czterech różnych posiłków dziennie.

A do tego ta joga! Przemożna chęć dotknięcia rękoma podłogi sama w sobie nie powinna dawać aż takiego natchnienia do praktykowania hinduskich wygibasów. Niektóre osobniki, zwłaszcza te z palcami jak serdelki i płetwami w miejscu stóp, nie wyglądają przecież reprezentacyjnie na macie. A jednak! Niestety ta makrobiotyka przywlokła się z tej maty… I lykrowe gacie również, gdyż podobno minimalizują wrzynanie się w jajka, szczególnie w pozie Wojownika… Poza Wojownika zaś najwyraźniej pięknie kształtuje pośladki, czego dowodem była dupa chuja…

Konkluzja od groma była jasna. Chuj miał dupę! A Teodora miała przerąbane.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s