Ponurnik aksamitny

Sezon grzybowy w pełnym wysypie! W tym roku przekonałam się, że wcale nie trzeba latać po lasach w poszukiwaniu borowików i prawdziwków. Odrobina wiedzy z atlasu grzybów i można je znaleźć nie wychodząc z domu, a do tego wzbogacić swoje zbiory o kilka rzadkich okazów i nabyć wiedzę na temat trucicieli. Zaraz  wytłumaczę jak to zrobić.

Jeśli ktoś miał, podobnie jak ja, typowe dzieciństwo z PRL-u, to pewnie dobrze pamięta, że wrześniowe dni wolne od szkoły rozpoczynały się brutalną pobudką w środku nocy.  Półnieprzytomną prowadzono mnie do jakiegoś samochodu,  przez niezaludnione okolice wywożono hen za miasto, a potem piaszczystymi drogami i ścieżkami  prowadzono głęboko w las.

Wędrówki przez ten las trwały godzinami i czasem nawet błądziłam po nim samopas.  Bogu dzięki, zawsze w tych historiach było miejsce na herbatkę z termosu made in China lub ZSRR, i kanapeczki z jakimś mięskiem, które ztraumatyzowanemu dziecku wchodziły jak najlepszy deser, chociaż były z musztardą.

Gdyby to się działo w USA, gdzie teraz mieszkam, to większość mojej rodziny siedziałaby w pierdlu za kidnaping, porzucenie, zaniedbanie, łażenie po prywatnych lasach lub za zbieranie samych grzybów. Ale ponieważ to była, na szczęście, Polska Ludowa to mam rodziców i wszystkich wujków oraz ciocie na wolności.

Treningi z dzieciństwa nauczyły mnie rozpoznawać podstawowe grzyby o nudnie pospolitych nazwach jak maślaki, kozaki itp. itd.  Z tym większą radością odkrywam bogactwo gatunku z nazwami, które  niekiedy poetycznie rezonują w moim sercu, a czasami  niespodziewanie portretują ludzkie osobowości.

Zacznę od borowików, bo co borowik jest każdy wie. Jest więc taki borowik ceglastopory nazywany gniewusem, poćcem lub ceglakiem.  Oczywiście moje oczy wyobraźni, nie widzą grzybków, tylko trójcę dresiarzy z blokowiska okupujących osiedlową ławkę. Jeden się gniewa, drugi poci, a trzeci zamach z cegłą planuje.

Taki muchomor narcyzowaty, czubnik cytrynowy, czy twardzioszek przydrożny są w stanie natruć w miłosnym życiorysie każdej rozczepki pospolitej, mięsichówki ogórkowonnej czy płomiennicy zimowej.

Pochwiak jedwabnikowy, lub jego kuzyn okazały, na pewno dobrze skomponują się z wilgotnicą papuzią, a kruchaweczka zaroślowa z gołąbkiem. Pod warunkiem, że będzie to gołąbek pięknobarwny, a nie błotny lub wymiotny, bo temu lepiej będzie z gąską siarkową.

Pieniężnica szerokoblaszkowa i monetnica plamista raczej nie wzbogacą się na związku z żylakiem promienistym, ale może coś się uda z szaraczkiem sosnowym lub murszakiem rdzawym. Oni nie powinni sprawiać kłopotów podobnie jak klejoporek winnoczerwony czy wroślak różnobarwny.

Wszystkim kruchaweczkom namakającym proponuję trzymać się z daleka od pięknoroga największego zwanego też lepkim. Z takim okazem to nawet garstnica wypaleniskowa może sobie nie poradzić.

Lisówka pomarańczowa na pewno doceni towarzystwo rycerzyka czerwonozłotego. Za to nie jestem pewna do czego może doprowadzić związek nicniczki pasożytniczej i mądziaka psiego.

Gmatwice i smoluchy powinny być szczęśliwe z pieprznikami dętymi, a czasznice oczkowate z gwiazdoszami frędzelkowatymi ze względu na zbliżoną ilość oczek i frędzelków. Krowiak podwinięty i patyczka lepka raczej rozminą się w rozmiarówce.

Znam wielu ponurników aksamitnych i po przerobieniu niemal całego atlasu grzybów zupełnie przestaję się dziwić, że mimo zewnętrznej ogłady, rosną same. Ja też nie mogłam im nikogo dopasować. Może chociaż klejówka różowa przyklei się na trochę?

Aby uzbierać trochę grzybków i poszerzyć swoją wiedzę na temat ich właściwości, nawet nie musimy wychodzić z domu! Naprawdę przyszło nam żyć w tak technologicznie zaaawansowanych czasach, że wirtualne grzybobranie możemy zaliczyć przeglądając zdjęcia z ostatnich wakacji lub listę znajomych na portalach społecznościowych.

Uważam, że znajomość tematu mogłaby też znacząco wpłynąć na relacje międzyludzkie, a szczególnie małżeńskie. Zamiast się obrzucać typowymi dla naszego języka epitetami, szczodrze używanymi podczas wszelakich kłótni domowych, czyli ostro rzucać mięchem, proponuję rzucić grzybkiem. „Ty próchliwcu gałęzisty!”, czy „Ty sromotniku bezwstydny/ tęgoskórze pospolity/łysostopku cierpki/ smolucho bukowa/ wodniczko późna!” powinno pójść zdrowo w pięty. A przekomarzając się pieszczotliwie można odwołać się do ludowych nazw i trafić przeciwnika taką gadziorą, czarnym łebkiem, pociechą lub fałszywą kurką.

Możliwości są nieograniczone! W czasach, w których nie porywa się już (niestety) dzieci do lasu, może to być jedyny sposób na utrwalenie w nich wiedzy o grzybach, przekazanie tradycji narodowych czy zapoznania z folklorem.

Lecę na grzyby,

Wasza Trąbka Kłaczkowata!

Reklamy

2 myśli w temacie “Ponurnik aksamitny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s