Siłaczka

Mam w swoim zbiorze ulubionych kobiet niesamowitą babkę. Zawsze promieniejącą olśniewającą bielą odsłoniętego w uśmiechu uzębienia, z pozytywnie wibrującym nastawieniem do życia i umiłowaniem ludzi. Do tego koneserka wina oraz właścicielka posągowego ciała wypracowanego na siłowni.  Nazywam ją moją boginią Ateną. Kto się przyłożył w V klasie na lekcjach historii starożytnej ten wie czemu. Kto nie, odsyłam do profesora Krawczuka, który, tak na marginesie, ciągle żyje i świetnie się trzyma dobijając setki. Jak nic moja Bogini jest z nim spokrewniona.

Nakręcona zbliżającym się powrotem zza morzy pewnego artylerzysty, zapragnęłam również zostać właścicielką posągowego ciała i umówiłam się na siłownię z moją Boginią.

Wszystkie znaki na ziemi i niebie mówiły „Stój kobieto! Nie idź!”. Najpierw okazało się, że ja nie mam co na siebie włożyć! Wkładki od adidasów zeżarł pies. Włosy za krótkie, żeby spiąć gumką! Za długie, żeby zostawić rozpuszczone! Pani w siłowni nie chciała mnie wpuścić jako gościa! Ja nie chciałam wykupić członkostwa bez bycia uprzednio gościem! Matko! Zanim zaczęłam ćwiczyć porządnie się zmęczyłam!

Wreszcie, w typowo polski sposób zostałam przeszmuglowana na siłownię, gdzie udawałam głupka w holu i ze spuszczoną głową uciekałam przed kamerami. Moje poświęcenie dla munduru powinno samo w sobie zostać nagrodzone medalem.

Koleżanka Bogini przyciągnęła ławkę, powyciągała sztangi iciężarki i przez następną godzinę i pół udowodniła mi, że absolutnie nie mam kondycji, moja elastyczność godna jest babcinego pasa do pończoch sprzed wojny, a szanse na jędrne pośladki może, ewentualnie, pojawią się w ostatnim kwartale przyszłego roku.

Po wyjściu z siłowni od razu pożałowałam, że zaparkowałam na końcu parkingu. Jakoś wsiadłam do auta, ale przy wyjeżdżaniu kierownica w ogóle ze mną nie współpracowała i nakręciłam się nią jak w ciężarówce bez wspomagania! Nie pytajcie mnie jak po dojechaniu do domu wysiadłam, bo nie pamiętam. Pomroczność jasna.

Minęły dwa dni, a ja ciągle wyjmuję skarpetki z dolnej szuflady stopą, bo nie mogę się schylić. Z tego samego powodu nie używam mydła biorąc prysznic, bo butelka stoi na podłodze.

Ubieranie i rozbieranie to wyczyn, bo ręce nie chcą się podnieść. Nawet nie wiedziałam, że mam tyle mięśni pod pachami! I każdy boli! Moje włosy żyją swoim życiem, bo szczotka jest dla mnie za ciężka, a głowa za wysoko.

Siadanie i podnoszenie się to oddzielna bajka. Teraz bez poczucia winy wchodzę do ubikacji dla niepełnosprawnych i dziękuję amerykańskiemu rządowi, że wszędzie są i, że niektóre mają takie fajne poręcze po obu stronach kibelka. *

Najciekawiej jest wieczorem, jak już położę się do łóżka i Matka Natura zaczyna mi przypominać, że moja młodość się skończyła i czas rozpocząć rytualny cykl, co najmniej pięciu wycieczek w celu oddania co najwyżej siedmiu kropelek moczu. Jedyną udaną formą zejścia z łóżka jest wtedy zrolowanie się z niego.

Poza tym, wydaje mi się, że całkowicie straciłam kontrolę nad swoimi nogami i one chodzą jak chcą. Królewskie sunięcie, pełne dystynkcji i elegancji, zastąpiło pijackie plątanie stóp i bosmański rozstaw nóg. O moich szpilkach wywrotówkach nawet nie marzę, bo jak nic się w nich zabiję!!!

Dzisiaj wstąpiła we mnie nowa energia i po porannym zrolowaniu się z łóżka, postanowiłam rozruszać mięśnie i iść na spacer z psem. Ale po głębszym namyśle zostawiłam psa w domu. Istniało niebezpieczeństwo, że smycz mi ręce do reszty zmęczy.

Nie zamierzam się jednak absolutnie poddać i planuję mieć ten gluteus maximus wypracowany na maxa, porównywalny w twardości do bicepsa służb mundurowych. W końcu doszłam do wniosku, że tyle rzeczy mi w życiu już wisi, że tyłek nie musi być kolejną. Więc, wyginam śmiało ciało i już jestem umówiona z moją Boginią. Obym tylko nóg nie połamała w drodze do auta!

 

 

  • Nie leży w mojej intencji wyśmiewanie bądź obrażanie osób niepełnosprawnych. Jeśli ktokolwiek poczuł się obrażony, najmocniej przepraszam.

 

 

6 myśli w temacie “Siłaczka

  1. Ania kochana moja. Jestem w kardiologa w centrum miasta z moja mama w poważnej sprawie sercowej. Ale po przeczytaniu twojego opowiadania obie czyli ja i mama płaczemy ze śmiechu i mamy mokre spodnie! . Nie możemy tez wyjaśnić lekarzowi dlaczego jesteśmy takie rozchichane. Jestes rewelacyjna! Masz wielki talent i kocham cie za radosc jaka nam dostarczasz! ❤️👌👌👌❤️👌❤️❤️

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Edyta Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s