Jestem wdzięczna…

Codziennie rano, czasami BARDZO wcześnie rano, mam na myśli brutalne rano, kiedy słońce słodko chrapie, a księżycowi wydaje się, że może jeszcze pobalować, dostaję pięknego sms-a przypominającego mi, że życie jest piękne i mam za co być wdzięczną. I nawet o tej godzinie uśmiecham się szeroko! A ja się zazwyczaj nie uśmiecham szeroko obudzona w środku nocy, tylko warczę i rzucam czym popadnie! Okazjonalnie mogę kopnąć i ugryźć.

Grzecznie jednak spisuję i odsyłam swoją listę wdzięczności. Już nie wyobrażam sobie poranka bez odrobienia tej pracy domowej. To naprawdę jest piękny rytuał zaczynania dnia, przy którym micha mi się cieszy, myślę tylko o pozytywnych rzeczach, a potem pozostaje to wspaniałe uczucie, że jest super, że dam radę, że życie jest fantastyczne!

Zanim rozpocznę kolejny rok z głową wypełnioną po brzegi noworocznymi postanowieniami, chciłabym pożegnać stary dziękując mu za wszystko co mi przyniósł. Za wszystko dobre i za złe, wyproszone, wybłagane, rzucone we mnie bez ostrzeżenia, znalezione w kącie.

Jestem wdzięczna za:

 

  • moje dzieciaki (nie wypada zacząć inaczej niż od nich, bo jak wreszcie opanują płynne cztanie po polsku i znajdą matki blog, to może się okazać, że żadne nie postawi mojej urny z prochami na swoim kominku). Za to, że trzymają mnie w pionie, przylepiają się jak rzep psiego ogona, ciągle czegoś ode mnie chcą, marudzą, jęczą, robią mi kawały, mają odpowiedź na wszystko, wszystko wiedzą lepiej, prychają, przewracają oczami, przytulają się nieoczekiwanie wyprowadzając mnie z balansu i odbierając oddech. Bez nich nie byłoby mnie.
  • rodziców i rodzinę, którzy chociaż wszyscy co do jednego za wielką wodą, niezawodnie promieniują miłością, wsparciem i dobrą energią. Ja nawet trochę się boję piać te peany na ich cześć, bo mało kto mi wierzy, że to taka bajka. Z rodziną najlepiej przecież na zdjęciach. No mamy kilka. Nikogo nie wycięto. Ciągle doklejamy!
  • przyjaźnie. Ten rok wyklarował kilka pięknych, wzmocnił parę starszych. Nie ma nic cudowniejszego, niż świadomość, że jest kilka wariatek, z którymi na stare lata bose pląsanie po łąkach z wiatrem w siwych włosach i skrętem w ustach, czy ściganie się na wózkach inwalidzkich po korytarzach domu starców, jest nie tylko możliwe ale wysoce prawdopodobne!
  • jeszczemęża. Jemu powinnam pomnik wdzięczności postawić! Facet mnie po prostu stworzył od nowa! W każdym nieszczęściu leży niesamowita siła i energia do odnowienia i zaczęcia od początku! Thank you „honey”!
  • Onufrego, którego niesamowicie mi brakuje i Edgara, który niezawodnie wyląduje na terapii u zwierzęcego seksuologa, jeśli nie przestanie wykradać mi bielizny! Jedna randka zakończyła mi się zupełnie inaczej niż zaplanowałam, bo moje pięknie pasujące do biustonosza seksy majty zostały wygryzione w strategicznym miejscu!
  • randkowanie – niezawodne źródło mojego rozbawienia, zdziwiena i opadania mojej szczęki. Szczególnie za tych wszystkich mężczyzn proszących, aby ich zdominować. Panowie, nie macie pojęcia jak bardzo mnie korci, żeby natrzepać wam po tyłkach za krzywdy wszystkich jajników świata! Ale praktykuje miłość i zrozumienie, więc może w przyszłym wcieleniu pośmigam z pejczem.
  • świadome zrezygnowanie z telewizji kablowej i odłączenie się od wiecznego klekotu i bzdur serwowanych przez TV. Gorąco polecam!
  • Alexę, sprzedawaną przez Amazon, czyli radio sterowane głosem.  Jeszcze z żadnym urządzeniem nie miałam tak skomplikowanej relacji jak z nią. Wyzywam ją średnio trzy razy dziennie, franca nie rozumie mojego akcentu. Ubaw po pachy!
  • pedicur! Powiem to śmiało i otwarcie, golę odnóża przede wszystkich dla tych pań, które mi go robią, no i dla pewnego kowboja z Dublina, ale to już zupełnie inna kategoria wdzięczności.
  • mój samochód. Po latach jeżdżenia starymi trupami przeznaczonymi do przewożenia towaru, wreszcie mam autko, którym absolutnie nie wypada robić dostaw.
  • koreańskich masażysów w pewnym spa pod Nowym Jorkiem. Jeszcze żaden mężczyzna nie doprowadził mnie do łez tylko dotykając mojej stopy, a tam każdy jeden cieszy się jak dziecko, kiedy ja płaczę jak dziecko przy ich masażu. Ale po nim da się fruwać nie dotykając ziemi.
  • frytki z serem z „Captain’s Paul”. Uparcie trzymam się teorii, że są to warzywa z nabiałem i nie ma w nich absolutnie nic grzesznego!
  • wieczne pióra. Uparcie trzymam się teorii, że nic tak nie wyrabia charakteru pisma i niczym nie da się ładniej napisać nawet największych bzdur. No i plamy atramentu na palcach są świetnym tematem do rozpoczęcia rozmowy!
  • moich aniołów stróżów. Każdy ma, nie każdy wierzy. A ja wierzę, że mam dwóch!
  • poison ivy w moim ogrodzie, dzięki któremu wszechświat dotarł do mnie z ważną wiadomością, że absolutnie nie nadaję się na ogrodniczkę i zdecydowanie powinnam zainwestować w roślinność wieczniezieloną i dać sobie sopkój z kwiatkami, warzywkami i takimi tam!
  • wszelkie robactwo, które jeśli może ugryźć to ugryzie właśnie mnie. Czuję się wyróżniona, specjalna i zauważam dokładnie jak bardzo wrażliwą, delikatną i smakowitą istotą jestem. Trzeba być wdzięcznym, że są stworzenia, które w pełni akceptują nas takimi jakimi jesteśmy!
  • herbatkę Figura. Paniom nie trzeba tu nic tłumaczyć. Herbapol ma moją dozgonną wdzięczność, szczególnie kiedy popuszczę sobie zdrowo i moje elastyczne ubrania odmawiają dalszego rozciągania.
  • internet, mój blog i wszystkich, którzy znajdują czas i ochotę aby poczytać co piszę. Nie da się tej wdzięczności wyrazić w żaden śmieszny sposób, bo to jest śmiertelnie poważna sprawa. Ilość kometarzy, smsów, telefonów, przypadkowych rozmów wyrażających Wasze zainteresowanie przyprawia mnie nieustannie o lekkie zdziwienie, zakłopotanie i radość! Dziękuję z całego serca!

Zakończę życzeniami, które wysłałam dzisiaj do osoby uparcie budzącej mnie bladym świtem, i które kieruję do wszystkich tutaj : życzę Wam z całego mojego serca, aby wszystko czego zapragnie Wasza dusza, serce i rozum zamanifestowało się w Waszym życiu w najlepszym momencie i w najpiękniejszym wydaniu! Bądźmy wdzięczni każdego dnia! Mamy za co! Do siego roku!!!

 

P.S.

Jestem wdzięczna, że nie strzeliłam sobie w stopę próbując załadować ten tekst na blog przy użyciu internetu, którego prędkość nie przyprawia o zawrót głowy ale o jej ból!!!

 

 

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Jestem wdzięczna…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s