Za małe ubrania…

Nowy rok jest wspaniałym momentem do podjęcia postanowień mających na celu przewrócenie naszego życia do góry nogami i stania się lepszą wersją nas samych. To czas kiedy zapisujemy się na siłownie, rzucamy palenie, zacznamy diety itp., itd.

Ale nie o tym chcę dziś pisać.

Styczeń dobiega końca co oznacza, że większość osób próbujących stać się lepszą wersją siebie samych doszło niedawno, albo za chwilę dojdzie, do wniosku, że stara wersja jest też w porządku, kochanego ciała nigdy za wiele, tak naprawdę te kilka fajek dziennie to nie taki straszny nałóg, a siłownia nie zając, nie ucieknie.

Ponieważ nie ma na świecie kobiety, która by przez coś podobnego chociaż raz w życiu nie przechodziła, a ja jestem kobietą, pomyślałam, że w imię solidarności jajników podzielę się swoimi przemyśleniami i, a nuż, się którejś koleżance przyda.

Największym błędem jaki popełniamy jest chęć, i za nią idące naiwne postanowienie, aby zmienić ciało/nawyk radykalnie. Tak się nie da. Ale, na szczęście istnieje kilka sposobów aby przybliżyć się, małymi kroczkami do założonego celu. Oto kilka z nich:

 

  1. Nie należy kupować za małych ubrań! Niech kamieniem rzuci ta, która nie ma w szafie ciuchów czekających, aż ciało się skurczy. Ja osobiście mam co najmniej pół szafy. Prowadzi to do nieuniknionej frustracji i nerwicy. Nic na nas nie pasuje. Wszystko jest ciągle za małe, a to co wchodzi zupełnie nam się nie podoba i stąd wywodzi się „ja nie mam co na siebie włożyć” oraz łażenie w porozciąganych dresach i niekontrolowane zapijanie smutków winem przepalanym papieroskiem.
  2. Nie należy kupować wina skrzynkami! Ja wiem, że wino przynosi kobietom rozwiązania na większość problemów, ale jeśli chcemy zmieścić się w te przymałe ciuszki w szafie to należy przerzucić się na herbatkę. Najlepiej Figurę. Wino po drugiej, trzeciej lampce traci swoje działanie antydepresyjne i powoduje skutki uboczne, zakończone leżeniem na podłodze w łazience w mocnym uścisku z zimnym kibelkiem.
  3. Nie należy jeść po imprezach z koleżankami, baletach bądź nocnych rozwiązywaniach problemów przy pomocy narzędzi wspomnianych w punkcie drugim. Zaglądanie do lodówki w takich okolicznościach grozi jedzeniem przedziwnych rzeczy (kanapka z paprykarzem i dżemem truskawkowym), na wspomnienie których możemy dostać porannych mdłości. A jeśli poprzedni wieczór zakończył się niekontrolowaniem swoich popędów miłosnych, to poranne mdłości mogą wywołać zupełnie niepotrzebny atak paniki i chęć wypicia czegoś mocniejszego. I kółko się zamyka!
  4. Nie należy nieprzemyślanie wpadać w męskie ramiona w celu poprawienia swojego samopoczucia i nadziei, że po pocałowaniu gościu okaże się być księciem z bajki, który będzie nas kochał szaleńczą miłością, spłaci naszą hipotekę za dom, fundnie odsysanie tłuszczu i roczne wakacje dookoła świata. Bajki zawsze się kończą w głupim momencie, więc nie wiemy czy ten książę nie zagonił swojej królewny do garów i nie posłał do  pracy w sklepie spożywczym, po drodze robiąc jej gromadkę „pociech”. Nieprzemyślane wpadanie w męskie ramiona zazwyczaj kończy się złamanym sercem, pustym kontem w banku lub niezaplanowaną ciążą. Wszystko to prowadzi do tycia i nasze przymałe dżinsy nigdy nie wejdą na nasz tyłek!
  5. Nie należy żałować przeszłości. Bo po co? Jesteśmy takie zajefajne, pokręcone, zwariowane tylko i wyłącznie dzięki niej. Każde szczęście i nieszczęście, którego doznałyśmy, zmarszczka na twarzy, fałda na brzuchu, rysa na charakterze to nasza esencja. Delektujmy się nią jak boską ambrozją, bo wszystkie jesteśmy boginiami. Kropka.
  6. Nie należy drżeć na myśl o przyszłości. Bo po co? Nie jedno przeszłyśmy, dałyśmy radę, nic nas nie zabiło. Co będzie to będzie i tak nie mamy nad tym kontroli. Przeczytaj punkt piąty jeszcze raz. Niech Ci się utrwali.
  7. Należy kochać siebie, cieszyć się małymi rzeczami i śmiać się w głos, a wtedy wyjście na siłownię jest jak zrobienie prezentu dla ukochanej osoby. Kochane ciało samo młodnieje i szczupleje ze szczęścia i akceptacji, przymałe ciuchy z szafy wchodzą na tyłek jak po maśle a z czasem stają się za luźne. Śmiech to zdrowie a w zdrowym ciele zdrowy duch.

 

Jak zwykle moje porady oferuję prosto z serca i za darmo. Sukces gwarantowany dożywotnią gwarancją. Proponuję nie czekać z wdrażaniem ich w życie do następnego nowego roku, kolejnych urodzin, czy lanego poniedziałku. Bo po co?

 

 

Reklamy

3 myśli w temacie “Za małe ubrania…

  1. ja zwykle czytam jednym tchem i smieje sie do bolu! po co robic brzuszki kiedy mozna poczytac twoje historie. Jestes rewelacyjna i zgadzam sie z kazdym punktem a najbardziej przypadl mi do serca punkt 5, 6 i 7! Kochajmy siebie i nie bierzmy ani siebie ani zycia na powaznie. bo po co? smiech to zdrowie a dobre mysli i slowa o sobie to pol sukcesu. Masz talent! pisz wiecej i czesciej. zawsze dziele sie twoimi pisankami ze wszystkimi kogo znam w Polsce.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s