SDM

Internet jest bardzo niebezpieczny i zgadzam się ze wszystkimi badaniami udawadniającymi, że doprowadza do depresji i innych schorzeń psychicznych.

Zupełnie nie pamiętam w jakim celu weszłam na youtube, co tylko świadczy o zupełnym braku kontroli nad własnym życiem osobistym, w szczególności w sferze emocjonalnej, bo jak można nie mieć pojęcia w jakim celu się coś zrobiło, bądź nie móc sobie przypomnieć sekwencji zdarzeń zaledwie sprzed godziny?!?

No, ale jak już byłam na tym youtubie, to nie wiem jakim cudem włączyłam sobie Stare Dobre Małżeństwo. Niby taki nieszkodliwy zespół, no nie? Poezja śpiewana, Stachura, Bieszczady, gitara, trala lalala.

Siedzę sobie spokojnie przed ekranem i śpiewam pełną piersią i gębą i zupełnie mi nie przeszkadza fakt, że słuchu nie mam.

Struny głosowe mi się zmęczyły i kaszleć zaczęłam, więc przerzucam się na mruczando, wcześniej robiąc mentalną notatkę, aby częściej i głośniej śpiewać pod prysznicem. Tak dla treningu. Para dobrze mi na wokal zrobi. Bo śpiewać jednak każdy może i powinien!

Repertuar SDM zaczyna się niewinnie od “Cudnych manowcy”, które wprowadzają mnie w lekki i pachnący Polską folklorystyczny nastrój.

Jak po nocnym niebie sunące białe obłoki nad lasem 

Jak na szyi wędrowca apaszka szamotana wiatrem

Jak wyciągnięte tam powyżej gwieździste ramiona wasze

A tu są nasze, a tu są nasze

Potem “opadły mgły i miasto ze snu się budzi”. Super rytm i pięknie terkoczące, niby podmiejska kolejka, słowa.

Opadły mgły i miasto ze snu się budzi,

Górą czmycha już noc,

Ktoś tam cicho czeka, by ktoś powrócił;

Do gwiazd jest bliżej niż krok!

Pies się włóczy popod murami – bezdomny;

Niesie się tęsknota czyjaś na świata cztery strony

Jest dobrze. W mieście tramwaje zakwitają jak róże a ja jestem w Bieszczadach przy ognisku.

Przy “O Majka nie jestem ciebie wart” blues zaczyna krążyć w mojej krwi i oczami wyobraźni widzę tego drania, który powinien za mną rzewne łzy wylewać i zmieniać dla mnie cały świat!

….Byłaś mą gwiazdą, byłaś mą wiosną

Sennym marzeniem, myślą radosną

oo Majka, nie jestem Ciebie wart

Majka, zmieniłbym dla Ciebie cały świat ….

Oddałbym wszystko, bo jesteś inna

Za jeden uśmiech, jedno spojrzenie

Miłość tak wierna już się skończyła

Bo przecież Majka mnie zostawiła

Ciągle jest ok, ale chyba zaczynam stąpać po terenie oznakowanym  “Ostrożnie!”.

“Czarny blues o czwartej nad ranem” budzi we mnie tęsknotę za cholera wiem kim, a przez świrowanie czajnika na gazie idę zrobić sobie herbatę!

Czemu się budzę o czwartej nad ranem

I włosy twoje próbuję ugłaskać

Lecz nigdzie nie ma twoich włosów

Jest tylko blada nocna lampka

Łysa śpiewaczka

Robi się gorzej, bo czuję powiew samotności, a potem jeszcze gorzej bo “jest już za późno” i mimo, że ona mu przeczy śpiewając, że nie jest, to ja wiem, że mogiła, polegli! Jest już za późno! On ma rację, a ona jakaś nawiedzona idiotka! Obudź się kobieto! Załóż sobie konto na Tinder i zobaczymy czy ci się uda miłością siebie zachwycić i wszystkich w krąg! Buahahaha!

Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,

Tęskność zawrotna przybliża nas.

Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwóch planet,

Cudnie spokrewnią się ciała nam.

Jest już za późno!

Nie jest za późno!

Jest już za późno!

Nie jest za późno!

Przy “Kim właściwie była ta piękna pani” jestem nastrojona melodramatycznie, oczekując od losu postawienia na mojej drodze mężczyzny niebaczącego na mój “niemodny strój”, który wyśpiewałby mi, że “ja będę czekać, przyjdź. Gdy tylko zechcesz przyjdź, będziemy razem żyć.”

Wiem, wiem, może nigdy nie będę gotowa, ale fajnie mieć takiego grzecznego i łagodnego gościa w pogotowiu! Dobrze jest mieć do kogo przyjść!!!

Nie, no teraz to ja jakaś naiwna jestem! Gościu niby będzie czekał? Buahahaha!

Nikt nie zna ścieżek gwiazd,

Wybrańcem kto wśród nas?

Zapukał ktoś – to do mnie gość!?

Włóczyłem się jak cień,

Czekałem na ten dzień

Już stoisz w drzwiach jak dziwny ptak.

Więc bardzo proszę wejdź,

Tu siadaj, rozgość się

I zdradź mi, kim tyś jest, Madame?

Albo nie zdradzaj mi,

Lepiej nie mówmy nic.

Potem jest już tylko gorzej, bo jeden taki chłopak kilkadziesiąt lat temu (i w tym momencie  mój mózg zatrzymuje się na kilka sekund, aby ogarnąć ilość upłynionego czasu) pożegnał się ze mną piosenką pt. “Z nim będziesz szczęśliwsza”.

Problem nadal leży w tym, że ja do dziś nie mam pojęcia niby z kim? Może wszystkie moje sercowe wybory były poronione, bo on wiedział lepiej z kim ja będę szczęśliwa?

Nie myśl, że nie kocham

Lub, że tylko trochę

Jak cię kocham, nie powiem, no bo nie wypowiem

Tak ogromnie, bardzo, jeszcze więcej może

I dlatego właśnie – żegnaj

Zrozum dobrze – żegnaj

Z nim będziesz szczęśliwsza

Dużo szczęśliwsza będziesz z nim

Ja, cóż – włóczęga, niespokojny duch …

Kiedy zaczynam bardzo kombinować, aby przypomnieć sobie imię tego łobuza, który, nie dość, że mnie porzucił, to jeszcze nie wyjawił podstawowej informacji niezbędnej do osiągnięcia mojego szczęścia, włączyła się następna piosenka…

…Czasem nagle smutniejesz

To jakby dnia ubywa

I nie wiem jak ci pomóc

Więc tylko proszę wybacz

No teraz to już siedzę i ryczę! Dolewam sobie whisky do herbaty. Skończyło się śpiewanie i mruczenie, zaczyna zawodzenie i wycie!

A Krzysiu dalej do mnie śpiewa tą pieprzoną poezję, właśnie przerzucił się na Leśmiana.

Mają zmarli w niedzielę ten pośmiertny kłopot,

Że w obczyźnie cmentarza czują się – bezdomnie –

A lubią noc tę spędzać popod mgłą lub popod

Wiecznością, co się w jarach gęstwi nieprzytomnie.

Nic tylko się zabić! Całe szczęście, że czwartek a nie niedziela!

Aby dokopać leżącemu zaczynam kartkować swój tomik leśmianowych wierszy, przez lata czytania cały popodkreślany tam gdzie mi się podobało. A że najbardziej mi się zazwyczaj podobało tam gdzie Leśmian świntuszy, to wpadam w głęboką depresję, że śpię sama i żadnego pożaru pierśnego i płomienia ustnego nie uświadczę! Nie dosięgnę pierwej mgły i nikt za mną nie zdąża! Ja pierdzielę! Już po mnie! Zdechnę solo w łożu mym!

Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady

Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie,

I, tropiąc twoją bladość, sam się staję blady,

I, zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie.

Kończę herbatę. Wlewam do kubka samą whisky.

Przy “Pannie Annie” próbuję sobie podciąć żyły leżącą obok laptopa temperówką. Ja nie chcę skończyć z drewnianą kukłą zamiast faceta! Już jednego sztywniaka miałam, tylko do skrzyni się go schować nie dawało. Trzeba było drania wcześniej porąbać, albo temperówką go…

A gdy świt się czyni –

Panna Anna dwojgiem rąk

Znów zataja w skrzyni

Drewnianego sprawcę mąk.

Na szczęście SDM zmienia melodię i prosi, żebym w rozpaczy swojej nie wychodziła na balkon, więc odkładam temperówkę i postanawiam żyć dalej. Pozytywne afirmacje, wizualizacje, bla, bla, bla. Dopijam whisky i kasuję konto na Tinder.

…Przysięgam wam, że płynie czas!

Że zabija rany – przysięgam wam!

Tylko dajcie mu czas,

Dajcie czasowi czas.

Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom

Po was, przez was i między ustami,

I oto dzień przychodzi, nowy dzień…

Potwierdziłam badania naukowe o szkodliwości internetu. W przeciągu godziny niemal oszalałam, przeżyłam próbę samobójczą i oddałam się w szpony nałogu upijając się herbatką z prądem. Osobiście uważam, że youtube to narzędzie szatana! Czemu nasza narodowa formacja polityczna się tym nie zajmie, tylko po stadninach bryka?

Oni  chyba specjalnie tą playlistę poukładali tak, aby niewinne dusze przewieźć po karuzeli czasu i emocji. Ja jestem wykończona! Potrzebuję łyknąć coś na uspokojenie, bo za późno tej whisky sobie dolałam!

SDM, to sado-macho zawoalowane w poezję, jak typowe stare dobre małżeństwo! 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s