„Nieprawdaż, kochana?” – Droga Wszystkowiedząca Wiedźmo Ple-Ple

Droga Wszystkowiedząca Wiedźmo Ple-Ple, mam dość bliską koleżankę, która od dłuższego czasu bardzo mnie denerwuje. Krytykuje u mnie wszystko, zazwyczaj nie w bezpośredni sposób. Powie coś niby żartem, ale aż w pięty mi idzie i jest mi bardzo nieprzyjemnie. Nie przepuści żadnej okazji, żeby mi dociąć, nawet w towarzystwie. Nie bardzo rozumiem o co w tym wszystkim chodzi, bo potrafi być naprawdę fajną koleżanką.

Czuję się z tym okropnie i nie wiem co mam zrobić. Ostatnio staram się jej unikać, ale obracamy się w tym samym towarzystwie i nie bardzo mi się udaje. Do tego bardzo często do mnie dzwoni i wpada z niezapowiedzianymi wizytami. Pomocy!

Agnes

Droga Agnes,

każda z nas ma, lub miała, wśród swoich znajomych przynajmniej jedną koleżankę, która, niemal w każdej sytuacji, musi czuć się lepszą.

Kiedy wpada niezapowiedziana i “zapomina” zapukać do drzwi, prosi cię, żebyś się absolutnie nie przejmowała bałaganem i nieposkładanym praniem. Ona wie, jak to jest. Jej pani do sprzątania odwołała w zeszłym tygodniu,  w dodatku sama musiała składać pranie, a przecież u niej wszystkie rzeczy w szafach są ułożone kolorami i rozmiarami. “No mówię ci, masakra jakaś, kochana!”

Co z tego, że wreszcie udało ci się rozpracować ten włoski dzbanek do parzenia espresso i robić naprawdę rewelacyjne latte, skoro ONA ma najnowsze Nespresso. Jedno w kuchni, drugie… przy łóżku, żeby mogła się cieszyć poranną kawą w pieleszach. A ty głupia, mleko w kociołku podgrzewasz, kożuch z kawy zdejmujesz a potem musisz kuchenkę skrobać, bo kiełbie we łbie, i zawsze przeoczysz i ci wykipi.

Boisz się zaproponować kawę, więc oferujesz herbatę. Masz naprawdę dobrą, wszyscy ją chwalą i o nią proszą. ONA życzy sobie w filiżance, tej z chińskiej porcelany w niebieskie pawie, która jest tak delikatna, że wyciągasz ją tylko na specjalne okazje. No, ale okazja jest przecież specjalna.  “Nieprawdaż kochana?”. I poprosi o zieloną herbatkę, bo ta twoja jest liściasta a ona takowych nie pija. “Ależ wszystkie herbaty są liściaste. Nieprawdaż kochana?” – pytasz.

Mówisz, że miałaś ciężki dzień, zmęczona jesteś. Nowa praca, nowi ludzie, nowe sytuacje. Stresujesz się trochę. “Ach! To nic kochana! Ja to dopiero ciężko pracuję…”

Nawet kiedy migrena zwaliła cię z nóg, najmniejszy promień światła wypala ci oczy, a w głowie nieprzerwanie ktoś wierci dziury wiertarką, to i tak to jest nic, bo jej ból głowy, kilka dni wcześniej, dosłownie pozbawił ją życia, i tylko jakimś zrządzeniem losu udało jej się zmartwchwstać, chyba tylko po to, aby tobie udowodnić, że to co przez co właśnie przechodzisz to pikuś kochana!

Jeśli na siłowni udało ci się nie polec i zrobić pięć pompek, to ona zrobi sześć. Pewnie zrobiłaby sześć i pół, ale nie chciała cię za bardzo zdołować. Wystarczy przecież, że nie czujesz się najlepiej bo zapomniałaś się umalować i zrobić coś z włosami.

Jej gołąbki, pierogi czy naleśniki zawsze są lepsze od twoich, i to nie tylko przez sekretny przepis, którym się nigdy nie podzieli, najnowszej technologii garnki, bynajmniej nie kupowane na przecenie, ale na zapisy, zanim trafią na rynek dla reszty pospolitych ludzi, ale, przede wszystkim, dzięki wrodzonym umiejętnościom pozwalającym na genialne łączenie banalnych składników w kulinarne dzieło sztuki. “No cóż, już tak mam kochana. To jak ty robisz swoje pyzy, że wychodzą niemal tak samo dobre jak moje?”, “Zastanawiasz się czy nie kupić Termomixa? Ja sprowadziłam z Europy dwa lata temu, rzadko kiedy używam, ale mówię ci, dla kogoś kto nie za dobrze sobie w kuchni radzi-rewelacja! Bierz!”.

Kiedy jedziecie gdzieś razem i pech sprawił, że wypadła twoja kolej na prowadzenie, prawdopodobnie już na pierwszym skrzyżowaniu zaczynasz kwestionować decyzję z przed kilku dobrych dekad o przyznaniu ci prawa jazdy. Jedziesz albo za szybko, albo za wolno, nie wiesz kiedy wyprzedzać, parkowanie tyłem w kopertę przypomina podejście do skoku na bandżi, gdzie ręce ci się pocą, kolana drżą, a o czy mgła zasnuwa.

Twój biwak i spływ kajakowy skwitowane zostają przeciągłym milczeniem i niedowierzającym spojrzeniem, po których  sto pięćdziesiąt zdjęć z jej ostatnich wakacji na tropikalnych plażach, służy celom edukacyjnym, jak kobieta w twoim wieku powinna odpoczywać i dlaczego nie pod namiotem a w pięciogwiazdkowym hotelu.

Nagle zaczynasz się zastanawiać, czy nie powinnaś pożądać klapeczek z diamencikami i walizki z inicjałami LV, a nie uparcie nosić trampki i latać z plecakiem…  

A może nie trafiłaś jeszcze na TEGO właściwego faceta, skoro za prezent dostałaś zestaw farb olejnych a nie wypasiony zegarek wartości kilku rat za mieszkanie? Może trzeba się było wszędzie spoźniać a nie jęczeć, że chcesz spróbować malowania? Głupia! “Zupełnie nie wiesz jak się z facetami obchodzić, kochana!”.

Kwiatki jej lepiej rosną, zwierzęta się bardziej słuchają, dzieci się lepiej uczą, samochód szybciej do setki się rozpędza…

Ale nie myśl, że masz lepiej! O nie! Jej jest dużo gorzej! Musi ciężej od ciebie pracować, ty to wcale nie wiesz co to znaczy pracować! Ma więcej wydatków; twoje rachunki to przecież dowcip jakiś! Jej kablówka kosztuje trzy razy więcej niż twoja! No i jest też przecież bardziej chora, ludzie więcej ją wykorzystują, każdy czegoś od niej chce!

I co zrobić z taką koleżanką? Najprościej byłoby wyeliminować. Przestać odbierać telefony, nie odpisywać na sms-y, przy drzwiach przeprosić, że nie możesz przyjąć, bo właśnie wychodzisz.

Jeśli mimo wszystko pałasz do niej jakąś sympatią i chiałabyś utrzymać znajomość, można spróbować koleżankę zreformować. Przy każdym nieprzyjemnym żarciku lub kometarzu, spróbuj ją od razu skonfrontować w bardzo spokojny, z lekka urażony sposób. Niech wie, że zrobiła ci przykrość.

My kobiety potrafimy odreagowywać swoje problemy na innych. Jej życie na pewno nie jest takie rewelacyjne i używa sobie na tobie, aby sama mogła się poczuć lepiej.

Istnieje również możliwość, że trafiła ci się rasowa Narcyza, której za chińskiego boga nie uda się zmienić. Taka kobieta będzie wystarczająco często jak do rany przyłóż, przyleci z pomocą w trudnych momentach, załatwi rzeczy nie do załatwienia! Ugotuje obiad, gdy zachorujesz, odbierze dzieci ze szkoły, kiedy na czas z pracy się nie wyrobisz, wykombinuje spod ziemi lekarstwa dla psa, umówi natychmiastową wizytę u lekarza, do którego jest nieziemska kolejka. A do tego jest fantastycznym kompanem do zabawy!

No a potem przypierdzieli ci między oczy tak, że sama nie będziesz wiedziała co się dzieje. Będziesz szukała wszelkich możliwych wyjaśnień i usprawiedliwień, a winę pewnie i tak znajdziesz w sobie. Sprawiłaś, że koleżanka jest z ciebie niezadowolona. Coś zrobiłaś nie tak.

Cała znajomość przebiega cyklicznie. Jest fantastycznie. Jest fatalnie.

Moja rada: zwiewaj jak najszybciej i jak najdalej! Znajomość z Narcyzą jest jak związek z nałogowcem. Może i są przypadki cudownych ozdrowień, ale bezpieczniej dla twojej psychiki wyjść z takiego układu czym prędzej.

Świat jest pełen cudownych i dobrych kobiet, potencjalnych koleżanek i przyjaciółek! Trzymam kciuki za znalezienie właśnie tych!

Ściskam mocno!

Wszystkowiedząca Wiedźma Ple-Ple

Na zdjęciu obraz Sir Lawrence’a Alma-Tademy zatytuowany „Unconscious Rivals” („Nieświadome rywalki”)

Reklamy

Jedna myśl w temacie “„Nieprawdaż, kochana?” – Droga Wszystkowiedząca Wiedźmo Ple-Ple

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s