Czwarta nad ranem

Spanie nie jest mi najwyraźniej pisane, ale moje narzekanie byłoby grzechem, bo ja mam dziś dach nad głową, a inni go właśnie stracili.

Coniedzielne odwożenie dzieci do ich tatusia zawsze przebiega mozolnie i z oporem. “Czy muszę jechać?”, “Czy możesz nas zawieźć później?”, “Nie mogę znaleźć… tu do wyboru: skarpetek/ ładowarki/ szkolnego laptopa/ własnej głowy.” Itp. Itd.

Żegnanie się z własnymi dziećmi co tydzień, na tydzień, nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Ani dla mnie, ani dla nich. Aczkolwiek, nie będę Matki Polki zgrywać i twierdzić, że mi serce od niedzieli do niedzieli krwawi.

Mimo, że równe dzielenie się opieką rodzicielską, jest, dla niektórych, chyba jeszcze troszkę trudne do ogarnięcia mentalnie, ze względu na wychowanie i kult wyżej wspomnianej Matki, muszę przyznać, że w tym szaleństwie jest metoda.

Po pierwsze, w moim przypadku, wreszcie uwierzyłam w karmę. Po latach niemal zerowego angażowania się w życie swoich dzieci, poza sytuacjami, w których “ojciec” był instancją najwyższą w hierarchii oraz karą ostateczną, jak to polska tradycja nakazuje, mój były został wrzucony na wody tacierzyństwa.

Teraz już nie wypada dzwonić z pytaniem, które dziecko jest, w której szkole, ani żądać detalicznych instrukcji prowadzących przez wizytę u dentysty, w której jest wytłumaczone gdzie pojechać, co mówić, o co pytać i jak włączyć nawigację w telefonie w razie gdy dotknie się nie tego co trzeba i mapa zniknie z ekranu. Tak, tak. Nie żartuję.

Teraz trzeba takie sprawy ogarniać. Już nie można mieć telefonu z klapką, bo dzieci w XXI wieku nie mówią tylko sms-ują, a jak córka wyśle tatę po podpaski, to lepiej ich kolory i rozmiary dogadywać dyskretnie tekstem, niż przez telefon, szczególnie, kiedy się niedosłyszy.

Po drugie, luz-blues. Przez tydzień bez dzieci jak się dobrze zorganizuję, to nie muszę nic. Nie muszę sprzątać, bo nie ma komu zamętu w domu robić. Nie muszę gotować, bo sama to mogę coś po drodze z pracy kupić i wystarczy. Nie muszę robić prania, bo nikt się nie przebiera od stóp do głów, nie używa kilku ręczników do jednej kąpieli i wreszcie nie podrzuca czystych ciuchów, których się nie chce z powrotem do szafy włożyć.

No i mogę pospać dłużej, przynajmniej w teorii, bo wiadomo, że mi ciągle nie wychodzi, gdyż nikogo do szkoły zawozić nie trzeba.

Nie jest jednak tak różowo. W okolicach środy zaczynam czuć się samotnie, od czwartku tęsknię a niedziela to święto i nawet mi nie przeszkadza, że kiedy dzieci wracają już po przekroczeniu progu robią bałagan.

Wczoraj wyjazd do taty odkładali ile się dało, zgodnie jęcząc, że nie chcą i może ten tydzień zostaną ze mną. Dla nich nie jest to też przyjemna sytuacja, bo cotygodniowe zmienianie domów jest stresujące i męczące. A może coś czuli, bo wyjątkowo negatywnie byli nastawieni na wyjazd do taty?

Dziś po czwartej rano zadzwonił Tomek z informacją, że muszę ich odebrać, bo obok jest pożar. Źle spojrzałam na zegarek, wydawało mi się, że dochodzi siódma i trzeba ich zawieźć do szkoły, bo pewnie ulice są zablokowane. Kiedy się zorientowałam, że nie ma jeszcze piątej wyskoczyłam z łóżka i pojechałam w pidżamie.

Pożar ogarnął przynajmniej sześć szeregowych domów przylegających ogródkami do domu, w którym były.  Strażacy nie mogli od razu zacząć gasić ze względu na kable, jeszcze jeden dowód na to, że zakopywanie kabli byłoby mądrzejszym rozwiązaniem, niż puszczanie ich po słupach. Zanim przyjechała elektrownia i odcięła prąd, ogień rozprzestrzenił się na sąsiednie domy i zaczął lizać drzewa na ogrodach.

Odebrałam zadymione dzieciaki. Właśnie odsypiają zarwaną noc. Nie będzie szkoły, zostają w domu.

Niesamowita tragedia dla tych, którzy stracili dziś dach nad głową i wszystko co pod nim. Moment zadumy dla mnie, nad faktem, że mam za co być wdzięczną.

Link do lokalnych wiadomości:

http://www.fox29.com/news/218834665-story

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Czwarta nad ranem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s