Pokrętełko

Mój automechanik dostał dzisiaj przeze mnie napadu śmiechu. Ale po kolei.

Powinnam założyć nowe tablice rejestracyjne wczoraj po południu, ale po co kiedy można przesiedzieć w garażu cały wolny czas, pić wino z koleżanką i nie odrywając oczu od telefonu umawiać się na randki? Odłożyłam więc latanie ze śrubokrętem na „przed pracą”.

Już przednia rejestracja podniosła mi z lekka ciśnienie, bo czemu jedna śrubka w krzyżaczek a druga w kreseczkę do cholery? Za to na tylnej, pieprzone plastikowe pokrętełka. No. Prawe się odkręciło. Lewe, qurva nie!

Wyciągnęłam wszystkie kombinerki, żabki, spryskałam WD40. Nawet nie drgnęło. Opuszki palców już starte, bluzka upaprana po łokcie, z przodu nowa tablica, z tyłu stara wisząca krzywo na jednym pieprzonym plastikowym pokrętełku, a moje „przed pracą” znacznie skurczone.

No i dlatego wylądowałam u mechanika. Rozumiemy się doskonale. Ja mówię mu, że potrzebuję pomocy, on mi, z jakimś takim westchnieniem w piersi: „Ty zawsze potrzebujesz pomocy.”. Kiedy mu powiedziałam jak może mnie uratować to ataku dostał. Śmiechu.

Oczywiście odkręcił to pieprzone plastikowe pokrętełko przy pierwszym podejściu, ale założę się, że tak łatwo mu poszło tylko dlatego, że ja wcześniej pół puszki WD40 na nie wysprejowałam.

Zapłaciłam szczerym uściskiem, próbował wytargować buziaka, ale bez przesady! Za jedno pieprzone plastikowe pokrętełko???

Na przeciwko był Dunkin Donuts, więc wpadłam po kawę. Pan z bardzo glośną dmuchawą do liści próbował zająć to samo miejsce parkingowe, bo cofajac się nie słyszał jak podjeżdżam, no i z lekka zaliczył maskę. Wygrałam! Miejsce na parkingu było moje!

Stojąc w kolejce po moje małe gorące latte z jednym cukrem, średnioprzystojny policjant próbował mnie podeptać po rękach. Faktem jest, że nie spodziewał się, że ktoś za nim wpadnie na pomysł wyławiania 35 centów leżących między jego stopami, ale uważam, że powinien być bardziej czujny w razie, gdybym była jakąś kryminalistką i chciała go rozbroić.

Jednak prawdą jest, że w Ameryce pieniądze leżą na ziemi, tylko nawet policja nie jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa przy ich podnoszeniu.

Przy ladzie poprosiłam, żeby mi do mojego latte prądu dodali ale pan popatrzył na mnie jak na nienormalną. Polacy powinni to przejąć. Hindusi pojęcia nie mają co pić przed ósmą rano!

Oczywiście, na moim zamówieniu zabrakło kawy w maszynie i pan musiał po nią iść na zaplecze, ale się tam na dłużej zgubił. Zanim wrócił, zdążyłam już się przekonać, że znów nie wygrałam w loterii, i że nie udało mi się rzucić palenia. Dokonałam więc niezbędnych zakupów w celu poprawienia mojej sytuacji materialnej i zrujnowaniu zdrowia. Wreszcie dostałam kawę, poszłam do auta, gdzie zamyśliłam się chwilę nad rakiem płuc. Pociągnęłam łyczka i okazało się, że nie posłodzili. Wróciłam, wzięłam cukier i mieszadełko.

Mieszadełko wpadło do kałuży, ale że z jakichś niewyjaśnionych powodów ubrałam dziś szpilki wywrotówki, nie było mowy o pójściu po następne. Otworzyłam kawę i zachlapałam pasującą do szpilek spódnicę. Otworzyłam torebkę z cukrem i posłodziłam kawę na spódnicy. Przy zamykaniu kubka i mieszaniu poparzyłam palec robiący za mieszadełko oraz zapaskudziłam siedzenie pasażera i mniej więcej wszystko obok. Po tym wszystkim odetchnęłam z ulgą, że wzięłam fajki.

Stojąc na parkingu, gdzie w niezdrowy sposób próbowałam osiągnąć swoje zen, zauważyłam średnioprzystojnego policjanta i pogroziłam mu palcem bo zobaczyłam, że prowadzi i gada przez telefon! Zakładam, że to nie jego pierwszy raz, więc mentalnie ukarałam go trzema punktami karnymi, które na bank by mi wlepił, gdyby to mnie z komórką przy uchu namierzył.

Jadąc, już niemal spokojnie, do pracy, przeżyłam jeszcze jeden szok kulturowy, gdy z auta pod warsztatem samochodowym mojego mechanika, wysiadła posągowa kobieta o skórze w kolorze moccha… owinięta w coś co mogło być dużym, cienkim kocem, prześcieradłem, lub, ewentualnie zasłoną do przysznica. Klapeczki na nogach, coś kusego pod ową zasłoną, podejrzewam, że pidżamka i jakiś turban na głowie. Ja wiem, że już jesień, że zimnawo się robi o poranku, i trzeba garderobę dopasować do pogody, ale wygląda mi na to, że moje nieoglądanie TV spowodowało, że zupełnie przegapiłam najnowsze trendy tego sezonu!

Mam nadzieję, że dzięki niej mój mechanik zacznie mnie postrzegać jako bardziej normalną kobietę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s