NPNU

Urodziłam się jako jedyne dziecko i bardzo często słyszałam, że jedynaki to egoiści. Całe życie świadomie, czasami pewnie i pod, podejmowałam decyzje aby zaprzeczyć tej teorii. Dopiero niedawno, bycie egoistą zrobiło się modne, ba! zdrowe nawet! Kurczę, tyle lat straciłam! Byłabym już na master level! 

Ta chęć udowodnienia, że nie jestem egoistką, niejednokrotnie powodowała, że zgadzałam się na rzeczy, na które żaden rozsądnie myślący człowiek, czyli taki z rodzeństwem, w życiu by nie przystał!

Kiedy koleżanka poprosiła mnie o wieczne pióro, które dał mi tata, oddałam bez zastanowienia! Po latach dowiedziałam się, że równie lekką ręką, koleżanka oddała je bratu. A ja tak lubiłam, i dalej lubię, pisać piórem! Jak tata to przeczyta to da mi burę, więc mu przypominam, że bez pytania oddał całą kolekcję moich płyt, w tym wszystkie Anny Jantar! I Abbę z Ameryki! Więc jesteśmy kwita jakby co!

Nie umiałam odmawiać, nadal mam z tym poważne problemy, ale pocieszam się, że przynajmniej wiem, że je mam. Podobno trzeba być dla siebie dobrym i się kochać, więc staram się sobie z miłością tłumaczyć, że nierozsądne jest pożyczyć komuś pieniądze po raz kolejny, jeśli poprzednim ciężko je było odzyskać. Szczególnie, że ja muszę potem skrobać na ratę za dom, a „pożyczka” mi pokazuje nowy pierścionek z diamentem. Bo biżuterię trzeba mieć, a długi można. Można i tak.

Konfrontacja nie jest moją mocną stroną, bo jako dziecko pojedyncze, niebardzo miałam na kim ćwiczyć. Wystarczy jeden brat albo siostra i człowiek od małego uczy się walczyć o swoje! A taki biedny jedynak dostaje wciry przy każdej okazji! My powinniśmy być pod ochroną, bo do większości dochodzimy dużo mozolniej i w wielkich wewnętrzynch bólach. Jak mi w piaskownicy inny dzieciak wiaderko zapierniczył to zamarłam ze zdziwienia a potem z płaczem do mamy poleciałam. Jakbym miała rodzeństwo to instynktownie bym łopatką prawy sierpowy wyciągnęła.

Kłótnie też mi słabo wychodzą, a w dzieciństwie to już totalna porażka była! Szybko się nauczyłam, że do dorosłych to trzeba mądrze i na temat, ładnie uargumetować, a na koniec błysnąć ząbkami w uśmiechu. Inteligentnie i milusio. Nie ma co się kłócić, bo nie przejdzie. Więc jak ja miałam jakąkolwiek kłótnię z wyszczekanym rówieśnikiem wygrać, kiedy argumentem było: “Głupia jesteś!”.

  • Nie jestem! – protestowałam.
  • Jesteś!
  • Nie jestem!
  • Jesteś!

Jak się ma rodzeństwo to można tak cały dzień, ale dla niewprawionego jedynaka po drugim razie to już męka. Teraz jak mam swoje dzieci to już też mogę tak cały dzień.

  • Nie idę do szkoły!
  • Idziesz!
  • Nie idę!
  • Idziesz!

I, muszę się przyznać, że nawet znajduję w tym satysfakcję. Wygrywam!

Ponieważ konfrontacja i kłócenie mało mi wychodzą, opracowałam dla siebie oryginalną, bardzo wpasowującą się w moją osobowość, metodę radzenia sobie z adwersarzami. Określam ją jako Nękanie Przeciwnika Nieustającą Ucieczką.

Oczywiście, nie da się wiecznie zwiewać, problem i tak wyskakuje na mnie zza jakiegoś zakrętu, zazwyczaj jeszcze większy i bardziej skomplikowany, ale, w imię bycia dobrym dla siebie i kochania się, tłumaczę sobie z miłością, że odwracając się od tegoż problemu, postąpiłam asertywnie, gdyż nie dałam zgody na jego panoszenie się w moim życiu. Dobre, nie?

Generalnie jednak chodzi o to, że jako dziecko nie byłam zaprawiona w bojach z rodzeństwem, więc jako dorosła nie potrafię odciąć się na poczekaniu. Z nadzieją zauważam, iż z wiekiem mój czas reakcji znacznie się poprawia, ale i tak najlepsze argumenty znajduję jak już jest po ptakach. Mam takie rewelacyjne riposty! Ostre, podszyte jadem i sarkazmem, ale nie mam w kogo ich wycelować! Baba, która mi się wcięła w kolejkę do kasy, już dawno zapakowała zakupy i odjechała w siną dal. Już zgodziłam się komuś coś zbyt dużego, zbyt ciężkiego czy zbyt upierdliwego, przewieźć na drugi koniec stanu, bo kupiłam jakiś bajer sprzedany bez mrugnięcia okiem. Ale to był ktoś z rodziny wielodzietnej, oni to mają opanowane do perfekcji. Ja wymiękam. Porażka normalnie!

Więc tak sobie tłumaczę, że jak zastosuję Nękanie Przeciwnika Nieustającą Ucieczką, to kupię sobie na tyle czasu, aby opracować wszelkie możliwe warianty, pozastawiać zasadzki, obstawić wszystkie wyjścia i zapamiętać wszystkie swoje cięte riposty na wszystkie wyimaginowane ataki. Że dopracuję mówienie zdecydowanego “Nie”, bez konieczności tłumaczenia się i martwienia się, że komuś przykrość zrobię. Że dotrę do tego mitycznego jedynackiego egoizmu i go z zimną krwią zastosuję.

Jedynak to ma jednak przerąbane na całym froncie! Dlaczego? A to dlatego, że chce aby wszyscy byli z niego zadowoleni. Bo nie ma innego dziecka, dzięki któremu mógłby zwolnić lub przekazać mu pałeczkę. Tu nie ma miejsca na skuchę. Presja niesamowita, wieczne poczucie winy. A na tylnym palniku, ciągłe “tylko nie bądź egoistą!”.

I weź tu bądź normalnym dorosłym człowiekiem! Nie da się. Ja to już nawet nie próbuję. Trzeba być dla siebie dobrym i się kochać, no nie? Więc tłumaczę sobie, z miłością oczywiście, że egoistka, czy nie, jestem doskonała! Skąd to wiem? Bo najwyraźniej rodzice doszli do wniosku, że już mają idealne dziecko i nie czuli potrzeby zrobienia następnego! 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s