Anioł Stróż

Mój Anioł Stróż jak nic znowu siedział w barze i całkowicie o mnie zapomniał. A przecież mnie nie można zostawić bez nadzoru! Na mnie trzeba nieprzerwanie łypać z góry okiem, bo cholera wie co wymyślę! Ba! Ja nawet wymyślać nie muszę, wystarczy, że jestem!

Stałam pod szkołą, żeby odebrać nie swoje dziecko i dostałam SMS-a: „To ja, Roger.”.

Szybko przeleciałam katalog Rogerów, z którymi miałam do czynienia, no i wyszło mi, że owszem był jeden, całkiem fajny, przystojny. Przy nim nauczyłam się pić profesjonalnie tequilę, tańczyć merengę i zwiedzałam Filadelfię niejedną nocą.  

W sumie było fajnie dopóki mnie nie pocałował. Krótko stwierdzę, że wywijanie zawiłych piruetów jest zdecydowanie lepsze nogami na parkiecie, niż językiem w czyichś ustach. Brrr…

Mimo to, pomyślałam sobie z satysfakcją: „Ha! Stęsknił się!”.  Główkuję co tu odpowiedzieć? Jak to rozegrać? W sumie dawno w wielkim mieście nie byłam, tequili nie piłam, a i zakręcić ciałem też by nie zaszkodziło. Po prostu nie dam się pocałować i tyle. Wykorzystam go tequilowo i tanecznie, po czym ucieknę do domu.

Chyba tylko dzięki temu, że postanowiłam zagrać „cool” nie napisałam niczego głupio- mądrego, i upłynęło wystarczająco dużo czasu, żeby mój mózg zaczął z powrotem pracować. Mój Anioł Stróż oderwał się od kieliszka i przypomniał mi, że nie swoje dziecko, na które czekam, ma na imię Roger.

To powinno być dla mnie ostrzeżeniem, żeby nie poświęcać uwagi facetom, którzy z jakichś tam powodów wypadli z listy kwalifikującej ich na randki. Ale oczywiście nie było. Podejrzewam, że Aniołek wylądował w kolejnym barze. A Diabeł Stróż napuścił na mnie Australijczyka.

Aussie miał łysą głowę i mięśnie jak Popay, a do tego głęboki głos, od którego wibrowało mi w splocie słonecznym. No i akcent, przy którym mój tracił zupełnie na atrakcyjności. Posłuchajcie sobie Łowcy Krokodyli dla zrozumienia.

Aussie przeżył wiele wesołych przygód, a te z czasów kiedy tańczył na scenie w gejowskim barze (bo jak się ucieka z domu i nie ma co jeść, to bierze się każdą robotę)  najbardziej mi się podobały. Następny tancerz, psia mać.

Umówiliśmy się kilka razy, a potem wyjechał na kilkumiesięczny kontrakt wiercić olej na jakiejś platformie. Bo Aussie nurkiem głębinowym był. Stwierdził, że nie oczekuje, iż będę na niego czekała. W sumie dobrze, że sam do tego doszedł, bo Penelopa ze mnie marna.

No, ale wrócił, i w odróżnieniu ode mnie, nie wykasował mojego numeru z kontaktów. Nauczona doświadczeniem z Rogerem, najpierw zapytałam któż to do mnie niedzielnym wieczorem pisze. Nienauczona doświadczeniem z Rogerem, znowu pomyślałam sobie z satysfakcją: „Ha! Stęsknił się!”.

Zostawiamy na chwilę Aussiego. Koleżanka przysłała mi niedawno fajny wycinek z jakiegoś tekstu. Nie wiem czyj, nie wiem skąd, ale spodobał mi się pewien fragment:

“Apeluję więc do wszystkich księżniczek świata, do królewien i całkiem zwykłych, nieprzeciętnych kobiet: Nie poświęcajcie korony! Nie zostawajcie bez butów!

Nie odczarowujcie nikogo do końca. (…) Pozwólcie, żeby życie osłów i osiołów upływało na mozolnej pracy nad wspinaczką na wieżę. Dobudowujcie piętra. Ryglujcie drzwi na zakładkę.”

Wracamy do Aussiego. Zupełnie niepotrzebnie się ucieszyłam, że się do mnie odezwał, bo po krótkiej wymianie zdań jasne było, że tęsknota za mną jest natury czysto fizycznej, a ja jako rasowa kobita potrzebuję być najpierw połechtana emocjonalnie i mentalnie. Szczególnie po tak długiej przerwie! Helloł!!!

Zaryglowałam, więc drzwi i dobudowałam do mojej wieży piętro. Aussie wspinał się po murze dobrze do północy, ale używał zupełnie nieodpowiednich narzędzi, a patrząc na niego z góry, nie widać już było tych popayowych mięśni i nic mi nie wibrowało w splocie słonecznym. Z Łowcy Krokodyli przemienił się w osioła. Jak w bajce.

Nauczona już doświadczeniem z Rogerem i z Australijczykiem, z obawy przed konsekwencjami nie odpowiedziałam na SMS-a Emilia, z którym też nie widziałam się bodajże od wiosny. Tym razem zaryglowałam sobie samej drzwi pod nosem i sama wlazłam na szczyt swojej wieży, żeby jak najdalej mieć do wyjścia. Bo Emilio tak ładnie mi grał na gitarze i śpiewał, że aż mi wibrowło. Wszędzie.

W związku z niepohamowaną skłonnością do komplikowania sobie życia stworzyłam specjalną, personalną modlitwę do mojego nieodpowiedzialnego Stróża. Już czas otoczyć mnie parasolem ochronnym, zabezpieczyć wszystkie fronty i upewnić się, że wyjdę na ludzi. Ogarnij się Aniele! Idzie tak:

Aniele boży Stróżu mój,

Ty zawsze przy mnie stój.

Nie uciekaj mi do baru,

Nie pij whisky, ni browaru.

Strzeż mej wieży jak należy,

Żeby osioł nie przybieżył.

Żeby księcio mnie odnalazł,

I to teraz i to zaraz.

Młodość moja mi przemija,

Przecz nie mogę być niczyja.

Bierz się wreszcie do roboty

Albo wpędzę nas w kłopoty.

I to będą takie skutki

Że nie będzie takiej wódki,

Która nastrój ci poprawi

Gdy się Ania zacznie bawić!

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Anioł Stróż

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s