Guziczki

Często zapominam oddzwonić, odpowiedzieć na sms-y. Zazwyczaj robię sobie mentalną notatkę, żeby zadzwonić/napisać później, po czym oczywiście o mentalnej notatce zapominam również.

Jeszcze częściej zupełnie zapominam, gdzie zaparkowałam telefon. Wychodzę bez niego i dopiero brak dźwięcznych powiadomień o nowej wiadomości czy e-mailu, uświadamia mi, że taka cisza jest wysoce podejrzana, więc najwyraźniej telefon został w domu. Kiedyś w drodze do leżaczka, na którym zamierzałam wypić swoją poranną kawę nadepnęłam na telefon leżący w trawie. Leżał sobie tam od porannej kawy dnia poprzedniego. Kiedyś lodówka do mnie zadzwoniła.

A najczęściej, tak po ludzku, po prostu nie chce mi się gadać.

Moja mama do dziś, jako chyba jedyna w rodzinie, nie ma telefonu komórkowego. Czemu? Bo nie ma potrzeby. Jest w tym duży sens, ale ja po cichu podejrzewam, że za decyzją nieposiadania komórki kryje się obawa przed ilością guziczków, z którą trzeba by się zmierzyć.

Mama jest bardzo antyguziczkowa. Kiedy założono w naszym bloku domofon, a było to dawno, dawno temu, kiedy takich ze słuchawkami jeszcze w nie było, mamina niechęć do przyciskania czegokolwiek objawiła się po raz pierwszy. Urządzenie miało trzy guziczki. Czerwony, niebieski i srebrny. Czerwony i niebieski były obok siebie i trzeba było je nacisnąć równocześnie, aby mówić, a aby słuchać, trzeba było jeden z nich puścić, nie pamiętam już który. Srebrny otwierał drzwi na dole.

Przez dobre kilkanaście lat mama nie opanowała co się kiedy naciska. Nie pomogły narysowana klamerka i literki M i S. Mama wpuszczała wszystkich, albo nikogo, zależnie od nastroju, ciśnienia atmosferycznego, poziomu hormonów lub własnego widzimisię. Czasem krzyknęła coś z drugiego piętra, aby osoba za kratą na parterze poczuła czego przez domofon wyrazić nie mogła.

Swoją drogą przez to guziczkowe gadanie nigdy nie można było być pewnym czy ktoś wszystko usłyszał, czy my usłyszeliśmy, i w ogóle z kim gadamy, bo głos z dołu strasznie zniekształcony dochodził.

Niecnie wykorzystała to Kicia, która przeprowadziła ze mną dialog z “Wojny domowej”. Dryń, dryń. Naciskam dwa guziczki i grzecznie oznajmiam, że słucham. Puszczam guziczek i słyszę:

-Zbieram suchy chleb dla konia.

-Nie ma chleba. – puszczam oba guziczki, koniec rozmowy.

Dryń, dryń. Naciskam dwa guziczki i mniej grzecznie oznajmiam, że “Nie ma chleba!”.

Dryń, dryń. Otwieram drzwi na klatkę i drę się dwa piętra niżej “NIE MA CHLEBA!!!”. Teatralnie trzaskam drzwiami.

Dryń, dryń.

-Rybcia, to ja. Wpuść mnie!

Niestety wszystkie rytuały naciskania, bądź nienaciskania, guziczków, doświadczenia rozwijające w nas umiejętności komunikacji z innymi, przepadły kiedy wymieniono domofony na te ze słuchawkami. Po tym bez problemu można było rozmawiać, słuchać i naciskać TYLKO jeden guziczek, aby otworzyć drzwi.

Sens w mamy stwierdzeniu, że nie ma potrzeby aby mieć komórkę, zobaczyłam dopiero po latach. Nie ma już zbyt wielu guziczków do naciskania, nasze smartfony mają kamery, kalkulatory i kalendarze, aplikacje, które liczą nasze kroki, spalone kalorie i pieniądze na koncie,  a dostarczane przez nie wiadomości są dla wielu jedną z głównych form komunikacji, przez którą można kogoś poznać, zwolnić lub złamać serce.

Mama ma rację, jak zwykle zresztą! Nie ma potrzeby! Złe wiadomości zawsze nas znajdą, nie ma się co spieszyć, żeby je otrzymać. Nie chcę być dostępna dla każdego, w każdej chwili, i nie dlatego, że jakąś królową jestem (chociaż moja ikonka na kompie to The Queen, a koleżanki córka zwraca się do mnie Regina, z akcentem na “dż”) ale dlatego, że zaczyna mi brakować prywatności i wolności. I mam wrażenie, że nie tylko mnie.

Chyba już większość z nas nie odbiera telefonów, kiedy nie zna numeru. Sprawa się ma jednak zupełnie inaczej jeśli chodzi o osoby z którymi pozostajemy w prywatnym kontakcie. Takie telefony należałoby odbierać, jeśli nie, to zaraz odsłuchać nagranej wiadomości i oddzwonić pronto. Na sms-y też należałoby od razu odpowiadać, bo przecież napisanie takiego zabiera tylko kilkanaście sekund, a kto nie ma wolnych kilkunastu sekund?  Trzymanie telefonu przy tyłku (dosłownie, bo wreszcie wiadomo do czego są tylne kieszenie w dżinsach) przyprawia o ciągły stres i/lub poczucie winy.

Bibułka, moja dawna znajoma, potrafiła dzwonić kilka razy pod rząd, za każdym razem zostawić kilkuminutową wiadomość oraz napisać kilka sms-ów a wszystko pod tytułem “No, dzwonię do ciebie! Czemu nie odbierasz?”. Bo nie chcę. Natarczywość takiej komunikacji wskazawałaby na poważną chorobę w rodzinie lub konieczność wykupienia z więzienia, a nie chęć pogadania o dupie Maryni i huzarach. Przecież codziennie nie muszę zdawać relacji z tego co robiłam, co jadłam, z kim rozmawiałam. Moja mama najwyraźniej uważa, że nie ma potrzeby, a fakt, że wszyscy (oprócz zawsze mającej rację mamy) mamy komórki, nie oznacza, że musimy pozostawać w ciągłym kontakcie. Bibułka, na szczęście, komórkowo molestuje obecnie inne osoby.

Mama operowała domofonem w zależności od nastroju, ciśnienia atmosferycznego, poziomu hormonów lub własnego widzimisię. Ja najwyraźniej dążę do takiej relacji z moim telefonem.

 

Reklamy

2 myśli w temacie “Guziczki

  1. Czy moja Mama przypadkiem nie ma podwojnego zycia ???? chyba mieszka u Ciebie .
    Kobieta , ktora mieszka w ameryce nie posiada komorki od 35 kat i za Boga Ojca ja nie zmusze do tego … nikt nie bedzie mnie kontrolowal , zawracal glowy …
    ma tel stacjonarny , ktory odbieta gdy znacnumer dzwoniacy innym pozwala sie nagrywac , w razie czego oddzwania lub podnisi sluchawke jak chce …,
    Cale nieszczescie jest w tym , ze jest osoba starsza i jak wydzwaniam popoludniu a ona nie odbiera z 2 godz to panikuje ze jej sie cos stalo… juz nie raz nacsygnale zajezdrzamy do niej a ona w najlepsze wychodzi z samochodu ,… stalo sie cos ???? stalo dzwonie 2 godz jest 6 pm …, no i co z tego bylam na zakupach w Mall ….
    od ktorej ???
    od 12 !!!
    Ty wiesz ile sie nachodzilam , daj mi odpoczac , trzask drzwi – cala ma natka
    Do tel . komorkowrgo nie przekonala jej nawet sytuacja z zepsutym autem na drodze ( zatrzymala inne)
    zatrzasniete kluczyki w samochodzie ( poszla do sklepu i zadzwonila z niego po zapadowe ktore sa u mnie)
    Odwolany samolot i lot 5 godz pozniej a ja oczekuje na innym lotnisku na nia …,
    Starych drzew sie nie przesadza – Mojej Mamy tez

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s