„Heroina” – wypracowanie z polskiego

Nigdy nie pomyślałabym, że w kwiecie wieku zostanę czyjąś heroiną i zmagać się będę z bohaterem romantycznym, i że przyjdzie mi napisać jeszcze jedno wypracowanie z polskiego. Werterów, Konradów i Gustawów zostawiłam dekady temu za progiem liceum, a romantyzm brzmiał bardzo pociągająco dopóki dzieci i kredytu na dom nie było.

Nie żebym była do szpiku cyniczna. Niestety (albo stety?) jestem do szpiku logiczna. I chociaż chętnie się wzruszam na filmach romantycznych, trzymam kciuki za miłość, która stawia czoła całemu światu i jego starym porządkom, cieszę się kiedy IM się udało, to pytam – gdzie mogę się dowiedzeć o dalszch losach Kopciuszków, Pretty Women i wszystkich księżniczek odjeżdżających ze swoimi księciami na białych koniach w siną dal? Ha? No właśnie! I proszę mi tu “Notebookiem” nie rzucać w twarz, bo wyjątki nie przeczą regule, za to proszę zobaczyć co się stało z Bridget Jones. Otóż tak się stało, że nawet nie mam siły ani ochoty podejść do ostatniej części!

W latach dwudziestych, moich latach dwudziestych, bardzo mnie cieszyły listy od mojego ukochanego, w których pisał mi o jelonkach bekających na łące. Nie ściemniam, mam do dziś i aż sprawdziłam, czy mnie pamięć nie myli. Niestety, nie myli. Dziś zamiast listów o jelonkach romantycy przysyłają filmiki z kociętami. Też mam. Nie musiałam sprawdzać.

Problem w tym, że jestem już w latach czterdziestych. A w latach czterdziestych pożądanym objawem romantyzmu byłoby dopompowanie mojego koła w samochodzie, wstawienie prania, dzień pod tytułem “kochanie, ja zajmę się dziś wszystkim”, albo życie pod tym tytułem “kochanie, wszystkie rachunki już zapłacone, na której plaży chciałabyś poleżeć?”. Wiem, wiem, z tymi rachunkami i plażą to pojechałam po bandzie, ale wiadomo o co chodzi – czyny ponad słowami.

Bohater romantyczny, jeśli pamiętacie ze szkoły, jest mężczyzną bardzo wrażliwym, nawet przewrażliwionym, przez co często samotnym, niezrozumiałym i wyobcowanym. Jest zbuntowanym idealistą, marzycielem, zmagającym się ze społeczeństwem, bogiem, a przede wszystkim samym sobą, swoimi namiętnościami i/lub winami. Kiedy kocha to na zabój, zazwyczaj swój, przypominam, że Werter i Gustaw popełnili samobójstwa z miłości. Bo on kocha wyidealizowany obraz “swojej” kobiety, miłością piękną i tragiczną. Cały pic polega na tym, że również niemożliwą. Tak sobie myślę, pisząc to wypracowanie z polskiego, że obiekt takowej miłości, chociaż nieświadomie, wybrany został specjalnie. Coż bowiem bardziej romantycznego, niż tragicznie kochać kobietę niemożliwą do zdobycia? Tkwić w wygodnym status quo dramatu, w ostatnim akcie spektakularnie się zabić, zamiast po prostu… żyć.

Jestem przekonana, że żaden bohater romantyczny nie wpasuje się w życiową narrację dzisiejszych kobiet. Jesteśmy Grażynami wkładającymi zbroje i ruszającymi do walki w imię rodziny, słusznej sprawy, naszego “być albo nie być”. Sorki, ale ja z Zosi, pasywnie czekającej na Tadzia, niewiele mam poza bieganiem boso. Nie mam też czasu ani ochoty czekać, aż się Gucio w Konrada przemieni i cel swojego życia odnajdzie. Ja swój cel mam, i to niejeden. Fantastycznie jest kiedy ramię w ramię idzie obok mnie mężczyzna ze swoimi własnymi celami. Kiedy o te ramiona można się nawzajem w potrzebie oprzeć. Kiedy nie muszę na swoich, nieść bohatera romantycznego pieprzącego mi o bekających na łące jelonkach.

 

Photo by Elijah Hiett on Unsplash

 

Reklamy

Jedna myśl w temacie “„Heroina” – wypracowanie z polskiego

  1. Genialne! malo tego uswiadpmilas mi,ze moj ukochany z lat licealnych,dwudziestych jest nadal obok w latach czterdziestych.Nastawia pranie,zmywa naczynia,odkurza i nawet zaczal gotowac.Kiedy pedzil za kariera,ja pilnowalam domowego ogniska.Krecilam sie miedzy grami a pralka z dziecmi platajacymi sie pod nogami.Kiedy te podrosly,zamarzyla m sie kariera.Tu obowiazki naturalnie zaczely sie dzielic,choc bywaly i wojny domowe.Jak na Grazyne przystalo walczylam .Dzis idziemy ramie w ramie,nigdy nie interesowaly mnie rachunki! Maz zawsze zarabial na rodzine,nie moglam Mu tego odebrac,bo to przywilej bohatera.Nawet wtedy kiedy ja zarabialam duzo wiecej podzial byl prosty : co zarabia maz jest Nasze,co zarabiam ja jest moje,,na waciki,, 😂😂😂.Mezczyzni chyba naprawde kochaja zolzy😉.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s