Ciepłe cycki

Zmarzłam dzisiaj bardzo, właściwie co będę ściemniać, wypiździło mnie strasznie, bo chyba przez ten łańcuszek huraganów, zawiał w moich górach halny. Nic tak przewianej kobiety nie jest w stanie ogrzać niż gorąca kąpiel. Kto czytał “Zimne cycki” ten wie, że nie jestem wymiarowo kompatybilna z moją wanną ani z bojlerem. Mimo to postanowiłam podejść do tematu jeszcze raz, i nie tak huzia na Józia, tylko merytorycznie, naukowo i praktycznie.

Jedna czytelniczka podpowiedziała, że na bojlerze można regulować ilość grzanej wody. Bardzo się ucieszyłam, aczkolwiek moja natura sceptyka od razu zanegowała taką możliwość. To po prostu byłoby za proste. A proste rzeczy mi się nie zdarzają. No. I miałam rację.

Wlazłam z latarką do szafy pod schodami, gdzie jest bojler, w poszukiwaniu jakiegoś pstryczka-elektryczka do pstryknięcia. Uprzejmie donoszę, że żadnego nie znalazłam. Znalazłam za to kota. Mało w tej szafie nie zeszłam, kiedy w niego latarką poświęciłam. Qurva, bojler z niespodzianką. (Znowu powinnam przeprosić za francuski, ale przyjmijmy, że to już mój stały “emploi “, ok?)

Wracamy do kota. Kot jak się, po raz kolejny, okazało, głupi nie jest, a już Edka to bije o głowę. Otóż, tam, obok bojlera, stoi sobie wielki wór z karmą dla psa. No i z tego wora, wyszło szydło czemu Winston grubieje a Edkowi ciągle karmy brakuje. Bo kotu rybka, że psie żre.

Ponieważ okazało się, że nie ma szans na to, aby bojler wyprodukował więcej gorącej wody, zostało mi samej się tym zająć. Dwa największe garnki pełne wrzątku plus czajnik później, i wanna była pełna. Słowo “pełna” zostało tu bardzo luźno użyte, bo ciężko zanurzyć wszystko czym mnie natura obdarzyła, w zaledwie dwudziestu centymetrach głębokości. Z miarką nie mierzyłam, ale całe palce u stóp mi wystawały, a rozmiar buta mam dwadzieścia pięć i pół. Amerykańskie standardy rozkładają mnie na łopatki. I nawet płasko na tych łopatkach ciągle mi brakuje.

Wlazłam do tych, pi razy oko, dwudziestu centymetrów wrzątku, a muszę powiedzieć, że nie było łatwo. Ale, wydedukowałam sobie, że jak mnie dolna połowa parzyć będzie, to górna nie zmarznie. Coś mi tam z lekcji fizyki o przewodności ciepła zajarzyło. Najważniejsze, żeby cycki były ciepłe. Były.

Tak to ciepło dobrze przewodziłam, że musiałam się ewakuować z wanny zaledwie po kilku minutach. Najpierw zawał w szafie, potem udar w wannie, za dużo jak na jeden dzień. Trzeba o siebie dbać.

Ubrałam się w pidżamę, położyłam się do łóżka. Ciągle gorąco. Otworzyłam okno. Wleciał halny. Qurva, znów mi zimno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s