Grządki w górach

„Przez ostatnie dwadzieścia lat przed przejściem na emeryturę, Amy pracowała w “kadrach”. Należała do kościoła ewangelistów. Lubiła gotować, wychodzić do restauracji, spędzać wakacje w Meksyku lub na Long Beach Island, grać w golfa. Kochała kwiaty i rośliny oraz pracę w swoim ogrodzie. Miała sześćdziesiąt trzy lata kiedy umarła. Pozostawiła męża i syna z rodziną.”

Przeczytałam nekrolog Amy przez zupełny przypadek, bezmyślnie lecąc przez fejsowe posty. A potem, od strony do strony, trafiłam na artykuł o Wandzie Rutkiewicz.

Pamiętam ją z telewizji. W czasach kiedy wyjazd do DDR-ów był uznawany za ekscytującą podróż, a wakacje nad Balatonem substytutem tropikalnych wakacji, ona organizowała wspinaczkowe wyprawy w Himalajach. Kiedy większość Polek orbitowała wokół dzieci, pracy, garnków i kościoła w niedzielę, ona żyła pasją. Żyła jak chciała.

Nie każda z nas musi albo chce przejść przez życie jak Wanda Rutkiewicz. Takie Amys też są światu bardzo potrzebne, ale… No właśnie. Ale…

Podobno dobrze jest napisać swój nekrolog za życia, żeby uświadomić sobie co już zrobiliśmy, czego jeszcze nie, i zobaczyć co tak naprawdę po nas zostanie.

Nie zamierzam zacząć wspinać się na ośmiotysięczniki, ani nie mam nic przeciwko pracom w ogrodzie, ale zaczęłam się zastanawiać jak będzie wyglądała notatka o mnie. Okazało się, że nie jest źle, ale postanowiłam ją troszkę podrasować.

“Anna M. Suprun, popularyzatorka życia w zgodzie z sobą i z naturą, filantropka, komediantka, pisarka, blogerka, właścicielka wydawnictwa “Acotam”, zmarła nieoczekiwanie wczoraj w wieku 103 lat na przyjęciu z okazji wydania jej czterdziestej czwartej książki pt. “Jak żyć z przytupem po osiemdziesiątce z o połowę młodszym mężczyzną.”. Bestsellerowa autorka została znaleziona na swojej ulubionej antycznej kanapie Robercie, z espresso martini w ręku i błogim uśmiechem na ustach! Otoczona gronem rodziny oraz przyjaciół do końca tryskała poczuciem humoru.

Szalona matka dwojga równie szalonych dzieci, babcia gromadki nie lepszych wnuków, prawnuków i praprawnuków. Anna pozostawiła po sobie syna Tomasza, emerytowanego oficera FBI,  sławnego podróżnika, mistrza kuchni, międzynarodowego producenta programów multimedialnych oraz córkę Amelię, renomowaną trenerkę i hodowcę koni, następczynię słynnego Bucka Brannanana, aktywistkę praw zwierząt, przewodniczącą Animal Rights Coalition w Radzie Światowej.

Anna urodziła się w Polsce, gdzie spędziła blisko trzy pierwsze dekady swojego życia i gdzie dorobiła się pierwszego męża oraz pierwszego domu. Po latach będzie wspominać, że opuszczenie obu było pierwszą świadomą decyzją na drodze do wolności. Drugą taką, Anna podejmie kilkanaście lat później, mieszkając w Stanach Zjednoczonych, opuszczając drugiego męża (ale zostawiając dom).

Przez całe swoje życie traktowała pisanie jako dobrą zabawę, sposób na wentylowanie rzeczywistości i pielęgnowanie piękna absurdów życia. Bawiła się słowem, delektowała językiem.  Autorką książek, jak sama wspominała w swojej autobiografii wydanej w jej setne urodziny, została przez czysty przypadek i dla świętego spokoju, aby znajomi przestali pytać kiedy wyda książkę. “ Bo ja chciałam śmigać galopem po lasach i łąkach, a nie siedzieć przy klawiaturze! Chciałam hodować kury i owce, mieć własne konie, dom pełen psów i kotów, a ogród pełen kwiatów i motyli. Siadać rankiem z kubkiem kawy przy strumieniu, odgarniać zimą tony śniegu, rąbać drewno do kominka! I od czasu do czasu zrobić coś niemądrego dla równowagi.”  

Na szczęście udało jej się połączyć wymarzony styl życia z pisaniem i wszystkie swoje książki napisała w swoim leśnym domu “Sielance”.

Pożegnanie odbędzie się na polanie nieopodal “Sielanki”, gdzie prochy Anny M. Suprun zostaną złożone pod jej ulubionym dębem. Anna spocznie obok wielu swoich czworonożnych towarzyszy. “

Teraz nie zostało mi nic innego jak żyć tak, aby nie zmarnować własnego nekrologu!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s