Dziewczynka z różową parasolką

Wstałam sobie spokojnie, zrobiłam kawę, rzuciłam okiem na ławę w „salonie” a tam Tom Selleck płonie żywym płomieniem! Wszystko Amelii wina! Zawsze mi mówi przed pójściem spać, żebym wszystkie drzwi pozamykała, więc zamykam (zamknięte) drzwi jeszcze raz. Ale żebym świeczkę zgasiła to już mi nie powiedziała!

Tu informacja dla wszystkich pań w Ameryce: w Dollar General sprzedają świeczki pachnące mężczyzną. Takim prawdziwym. Więc moja nazywa się Tom Selleck.

Facebook mi przypomniał, że mija jedenasta rocznica pierwszej próby ucieczki z domu Amelii. Jak łatwo policzyć dziecko miało pięć lat. A było tak: dostałam wycięte z papieru serduszko podpisane: Amelia, po czym ni z gruszki, ni z pietruszki, wyżej wspomniana Amelia, oświadczyła, że będzie bardzo za mną tęsknić, nie wie jeszcze dokąd pójdzie, ale po prostu, MUSI iść.

Jak każda matka w tej sytuacji zmartwiłam się, że jak to tak? Bez butów? Na boso? W mojej koszulce? A no tak, wzięła jeszcze swoją różową parasolkę i poszła. Smutna była jak zbity pies.

Stałam w drzwiach i zastanawiałam się kiedy zmięknie. Doszła do końca podjazdu. Ładnie się rozejrzała w prawo i lewo czy nic nie jechało. (Tu uspokajam co bardziej nerwowych mieszkaliśmy na końcu ślepej ulicy, więc moje dziecko mogło próbować uciekać dalej, niż takie bardziej miastowe.) Kiedy minęła dom drugiego sąsiada doszłam do wniosku, że Barany jednak nie miękną i muszę coś zrobić. Zrobiłam kidnapping. Przyniosłam do domu. Ale uciekła mi na ogród. Dopiero Pierworodny przekupił ją jogurtem. (Do dzisiaj wabienie na jedzenie najlepiej na nią działa.) Poszła sobie spać, wstała jakby nigdy nic, a ja do dzisiaj nie wiem o co chodziło.

 

IMG_0938

 

Amelia na razie nie planuje kolejnych ucieczek z domu. Wręcz przeciwnie. Planuje, że będziemy mieszkać razem FOREVER. Czyli pewnie do pierwszego narzeczonego. Pożyjemy, zobaczymy. W międzyczasie Pierworodny oficjalnie dobił osiemnastki, kiedy to może kupić  fajki w Pennsylwanii (ale nie w New Jersey), może walczyć za kraj w razie poboru do wojska, ale nie może, w żadnym stanie, piwa kupić. Czyli nadal po wino nie ma kogo wysłać!

Bardzo ciężko jest być matką dorosłego człowieka. Jeszcze jakiś czas  temu mogłam legalnie żądać, wymagać i, podejrzewam, że nawet baty spuścić (gdyby udało mi się wyżej podskoczyć albo podejść bliżej niż na wyciągnięcie ręki Pierworodnego). Ale już nie mogę. Przede wszystkim dlatego, że te ręce tak daleko wyciąga. Zostaje mi więc siedzieć i czekać aż wróci do domu (po obiecanych niecałych dwóch godzinach, które magicznie zamieniły się w pięć, z czego ostatnie dwie był „w drodze”. Ja bym już do NJ i z powrotem dojechała.).
Bo ja nie zasnę póki on nie wróci do domu. I nie on – Pierworodny, tylko on – mój samochód. Bo o niego się najbardziej boję.

Leżąc wieczorem i czekając na bezpieczny powrót Nissana zgubiłam się w wirtualnym świecie. Algorytmy Google śledzą moje życie na bieżąco, podsuwając mi ciągle filmiki z lekcjami makijażu i stand up comedy. To i tak postęp, bo jeszcze niedawno pojawiały mi się linki jak zamówić żonę z Rosji.

Jak nie wiecie co z Wami jest nie tak, to wujek Google Wam od razu powie. Ja najwyraźniej mam braki w wyglądzie i spadek poczucia humoru.

Kiedy się przekonałam, że Rembrandt ze mnie żaden i za cholerę konturowania twarzy nie opanuję, i że stand up comedy to ja mam bez wychodzenia z domu, postanowiłam poszpiegować swoich dawnych „narzeczonych”. Z przyjemnością stwierdziłam, że nic im się lepiej nie powodzi. Jeden ma zdecydowanie brzydszą kobietę ode mnie, kilku przepadło totalnie, więc pewnie czekają na przesyłkę z Rosji, a kilku ma tylko zdjęcia z czasów zamierzchłej przeszłości.

To dało mi do myślenia. Bo w departamencie zdjęć sama bardzo kuleję. Jestem upośledzona selfikowo i nic co sobie sama strzelę nie nadaje się do pokazania. Między moim brakiem zdolności, zamiłowaniem do makaronów i szwankującą tarczycą, brakuje mi podbródka na zdjęciach a moja szyja wygląda jak idealna skocznia dla Małysza. Podejrzewam, że nowych narzeczonych na razie nie będzie, chyba, że to konturowanie jakoś opanuję. Ciekawe czy mężów z Rosji też można zamówić? Ale chyba wolałbym Szweda. Taki Viking patrząc na mnie z góry skoczni raczej nie zauważy. Ale qurva włosy mi się przerzedziły. Też niedobrze. A! To dlatego te filmiki z perukami mi się pokazują! Pieprzony wujek Google.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s