Szkielety zaczną wypadać z szaf

Podejrzewam, że większość moich polskich znajomych nie śledzi polityki Stanów. Muszę się przyznać, że ja też nie bardzo. Ale ktoś kiedyś powiedział (mam wrażenie, że John Lennon, ale nie jestem pewna), że nie trzeba interesować się polityką. Polityka zainteresuje się nami. No i chyba nadszedł ten moment.

Trwa przesłuchanie kandydata na stanowisko sędziego w najwyższym sądzie w kraju. Pan jest kandydatem naszego obecnego Pomarańczowego Władcy. Wiadomo, republikanie i demokraci nigdy się nie zgadzają, jest tylko osiem miejsc w tymże sądzie, a balans polityczny lepiej, aby był. Robota bardzo prestiżowa, no i dożywotnia. Jak sam nie odejdzie, zwolnić takiego sędziego się nie da. Lepiej więc, żeby wybrana osoba była niezawisła w swoich sądach, posiadała mocny kręgosłup moralny i żadnych szkieletów w szafie.

Szkielet obecnego kandydata właśnie zeznaje przed senacką komisją. Jest pięćdziesięcio kilkuletnią panią psycholog, z którą kandydat, pod dużym wpływem napojów wyskokowych, próbował uprawiać seks. Ona miała lat piętnaście. On siedemnaście. On chciał. Ona nie. Kobieta jest bardzo wiarygodna. Kandydat raczej nie. Tym bardziej, że pojawiły się inne kobiety z podobnymi “wspomnieniami”. Kto ma ochotę może sobie poczytać, lub pooglądać, co kto mówi i jak się zachowuje.

To nie jest śledztwo kryminalne. To jest rozmowa kwalifikacyjna. Niczego nie trzeba tutaj udowadniać. Im wyższe stanowisko, tym dokładniejsze sprawdzanie. Kandydat ubiega się o jedno z najwyższych w kraju. Pracy można nie dostać przez sto różnych powodów nie mających odniesienia do tego kim naprawdę jesteśmy. Albo, jak mam nadzieję w przypadku kandydata, przez jeden mający.

Może być, że facet, mimo wszystko, zostanie nominowany. Może być, że nie. Jakby nie było, mam wrażenie, że jestem świadkiem czegoś ważnego. Zanim do tego dojdę proponuję chwilę się zastanowić nad poniższymi statystykami..

Jedna na pięć kobiet będzie zgwałcona w ciągu swojego życia. (Dla porównania jeden na siedemdziesięciu jeden mężczyzn.)
Jedna na dziesięć kobiet została zgwałcona przez swojego partnera.
43,3% heteroseksualnych kobiet zgłosiło przemoc seksualną inną niż gwałt.
63% zgwałconych kobiet nie zgłasza gwałtu nigdzie.
Jedna na pięć studentek pada ofiarą gwałtu w collegach. 90% z nich tego nie zgłasza.
81% ofiar cierpi na krótkotrwałe lub przewlekłe skutki, takie jak np. Zespół Stresu Pourazowego.
33% myśli o popełnieniu samobójstwa.
13% próbuje je popełnić.
W 91% ofiarami gwałtu i przemocy seksualnej są kobiety.
Osiem na dziesięć ofiar zna swojego oprawcę.*

Co to oznacza? Że każdy z nas ma w swojej rodzinie, lub gronie znajomych, przynajmniej jedną kobietę, która została zgwałcona. Nad tym też proponuję się zatrzymać.

Padają pytania czemu nie zgłosiła tego wcześniej? Argumenty, że w collegach, na imprezach takie rzeczy się zdarzają i żaden “big deal”. Oraz sto pięćdziesiąt innych powodów, dla których to co się stało nie ma znaczenia. Nie liczy się. Sto pięćdziesiąt powodów, dla których tyle kobiet latami nie przyznaje się do tego co przeżyły. Sto pięćdziesiąt powodów, dla których wstyd i wina pozostają po stronie ofiary.

Każda kobieta, która jest częścią powyższych statystyk, słuchając zeznań Christine Blasey Ford, przeżyła swoją historię jeszcze raz. Większość z nich przeżywa ją w jakiś sposób każdego dnia. Jedna nie może rozkoszować się plażą, bo na niej została zaatakowana. Druga nie pije Pepsi, bo to był ostatni napój, który piła przed atakiem. Inna ma zawsze zapalone światła w domu. Jeszcze inna nie wypuszcza z ręki szklanki z drinkiem. Jeśli w ogóle pije drinki. Każda ma to coś. Każda słuchając Christine, zeznającą przed komisją złożoną z siedemnastu mężczyzn (!) i czterech kobiet, czuła się ofiarą jeszcze raz.

Dlaczego mam wrażenie, że jestem świadkiem czegoś ważnego? Jeśli kandydat zostanie sędzią, to dla milionów ofiar oznaczać będzie, że ich głos nie ma znaczenia. Że nic się nie zmieniło. Jeśli zostanie odrzucony, to wreszcie, wreszcie, oznaczać będzie, że znaczenie ma. Jakby nie było, podejrzewam, że będzie się działo. Podejrzewam, że kończy się era milczenia. Podejrzewam, że szkielety zaczną wypadać z szaf.

Jedyne czego bardzo mocno bym chciała, to aby inne kobiety, którym tak łatwo przychodzi minimalizowanie historii przemocy innych kobiet, oskarżanie o “proszenie się”, prowokowanie, przesadzanie, czy zmyślanie, znalazły przestrzeń w swoich sercach aby przytulić, zrozumieć, wysłuchać. Uwierzyć. Ofiary rozpoznają inne ofiary. Nie czekaj ze zrozumieniem innych, aż kogoś sama rozpoznasz.

*Źródło: National Sexual Violence Resource Center

Reklamy

3 myśli w temacie “Szkielety zaczną wypadać z szaf

  1. Trzeba głośno mówić o takich rzeczach. Dobrze by było gdyby osoba słuchająca była oełna empatii, a nie znudzonym funkcjonariuszem dla którego sprawa jest prosta.

    „Założyła za krótką spódnicę to niech się nie dziwi, że zgwałcił”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s